Serial o dzielnych strażakach miał być hitem w wiosennej ramówce.
Nie ukrywam, że mocno zawiodłam się pilotem, później po przyjeździe Adama na prowincję było odrobinę lepiej, a odcinek ze śmiercią Kazika zupełnie mnie rozbroił (chyba również ze względu na to, że lubię Michała Czarneckiego).
Po finale sezonu mam mieszane uczucia.

Oczywiście sceny pożarów są spektakularne, dobrze zrealizowane i na zupełnego laika w temacie robią duże wrażenie.
Nie ukrywam, że czytałam całą listę uwag od ludzi, którzy na co dzień zajmują się służbą. Lista była długa i bardzo szczegółowa - ale jako potencjalny widz nie mam żadnych zastrzeżeń do syren w remizie, czy strażackich rytuałów.

Ogień, dym, walka o życie ludzi to moim zdaniem najlepsze momenty w serialu.

Mam jednak wrażenie, że rozbudowane akcje zabrały czas odcinka, w którym bardziej poznalibyśmy głównych bohaterów.
Osobiście zupełnie nie kupuję wybuchu uczuć pomiędzy główną parą - Magdą i Adamem.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że łączy ich wspólna przeszłość, a raczej coś na kształt romansu, który wrócił po latach.
Trzy odcinki to dla mnie za mało, aby uwierzyć w wielką miłość - przecież Adam jeszcze niedawno miał narzeczoną! Nota bene Kamila jak gdyby nigdy nic wróciła z USA wprost w ramiona strażaka.
Poukładajmy to sobie na trzeźwo.
Magda - samotna matka, zraniona przez ojca Krzysia, zostawiona z dzieckiem. On mieszkaniec Warszawy, który odkrywa, że prześliczna wiolonczelistka w Ameryce ma nowego mentora, przy boku którego lokuje swoje uczucia.
W finale widzimy wybuch namiętności w samochodzie i zupełnie nierealny powrót Kamili (która powinna zostać odtrącona, zrugana i poproszona o zwrot pierścionka).

Coś się nie klei, coś nie styka. Kilka rozmów, namiętny seks, zazdrość, płacz, histerie i zawiedzione nadzieje.

Żałuję, że pominięto wątki drugoplanowych ochotników z OSP.
Wzrusza mnie sytuacja “Madame”, ale miałam nadzieję, że w finale pojawią się inni bohaterowie m.in. Natalia Rybicka.
Cieszę się, że pamięć o Kaziku jest nadal żywa, a jego niedoszła znajoma wstąpi do Straży.
Wojtek obudził się w ostatnim epizodzie - w zasadzie to było bardzo do przewidzenia.

Reasumując - Trzymam kciuki, aby w drugim sezonie scenarzyści bardziej skupili się na prywatnych relacjach strażaków.
Nadal drażni mnie praca kamery - chaotyczne momenty przyprawiają mnie o stany migrenowe ;)

Za finał 2,5 bobra.