Nie mogę ocenić kontynuacji serialu, bo czwarta odsłona Szpilek na Giewoncie bez głównej bohaterki, to zupełnie inna produkcja. Trafiliśmy do innego serialu, który opowiada o Agnieszce i jej starszej przyjaciółce Lucynie ;)
Jako kontynuacja - czyli czwarta seria, serial jest zupełnie bez sensu. Pogubiły się wątki, nie ma starej obsady, a na pierwszym planie wylądowali bohaterowie, którzy w poprzednich seriach występowali w epizodach. ALE…

Dwie ostatnie serie, czyli wieczne gonitwy i obrażanie się Ewki z Bartkiem + sąsiedzkie intrygi były tak nudne i dramatycznie słabe, że pierwszy odcinek oglądało się całkiem znośnie.

Tym bardziej, że ekipa od pierwszych minut starała się wytłumaczyć brak głównej bohaterki - “ona już tu nigdy nie wróci - ale taka tragedia dla kobiety… co się dziwić”. Wiemy, że Ewka jest w USA z mamą i opłakuje stratę dziecka. W zasadzie już czołówka pokazuje, że nie ma już mowy o powrocie Drawskiej. Został jednak Barek i reszta przyjaciół. I droga produkcjo - “kombinujta jak umieta bez głównej aktorki”, która postanowiła rzucić serial.

Wracamy po 6 miesiącach od zakończenia akcji. Bartek pije i nie może się pogodzić z utratą dziecka i Ewy, w pensjonacie króluje Lucyna, która zaczyna mnie powoli irytować. Chociaż nadal jest najlepszą aktorką Szpilek :)

Świetna Orleańska jako Diana, którą pamiętamy jedynie z tego, że uwiodła pierwszego “narzeczonego” Ewki. Tym razem jest kobietą “wyzwoloną”, po rozwodzie i ze sporym apetytem na seks. Niezłe wprowadzenie nowego - Mateusza, który kupił pensjonat.
Problemy ma też Patryk. Bezrobotny, opuszczony przez żonę (tą zołzę powinien pogonić wcześniej).

Rozczuliła mnie czapka z różowym królikiem Agnieszki. Jednak zapomniano chyba, że odśnieżanie w butach na obcasach może zakończyć się tragedią ;)

W zasadzie Polsat zmieniając reżysera, scenarzystów i obsadę mógł nakręcić całkiem nowy serial. Szpilki na Giewoncie powinny zakończyć się weseliskiem Ewki i Bartka, a w wiosennej ramówce mógł się pojawić serial z Bieszczadami albo Mazurami - prawda?

Nie wypuszczam bobrów, bo jak kilkakrotnie wspominałam to już nie ten serial. Ale zdecydowanie zobaczę kolejny odcinek i pomysły scenarzystów na to jak rozwijać akcję bez Pani Magdaleny. Szczerze powiedziawszy na razie mi jej nie brakuje. I nie dziwię się aktorce. Co teraz miałaby grać? Matkę z dzieckiem, która jest zazdrosna o Bartka? Czyli od nowa kłótnie i wzajemne pretensje? Chyba tego żaden fan już by nie strawił.

Po raz kolejny. Szczerze. Bez Ewy Drawskiej Szpilki dają radę. Chociaż to już nie Szpilki na Giewoncie znane z pierwszej serii.

fot. facebook.pl