No i wreszcie nastąpił coming out, na który czekaliśmy osiem odcinków. No któż by mógł przypuszczać - Artur okazał się gejem! Szok no nie? ;)
Wiadomo jak to w Polsce, a jeszcze gorzej w Małopolsce raczej nie podejrzewam góralskiej społeczności aby przeszła z tym do porządku dziennego i pozwoliła mu spokojnie żyć tak jak chce. Ale mam nadzieję, że będę pozytywnie rozczarowana w tej kwestii.

Wyprawa w góry poza widokami, nie wniosła nic, poza Arturem do sprawy. Ewa postanowiła dać sobie czas w kwestii męskiej i na razie nie dokonała wyboru. Woli ochłonąć, poczekać i właściwe to bardzo dobre podejście.
Chociaż ostatnia scena zupełnie zburzyła mi jej postanowienie poprawy.

Świetna jest żona Jędrka (w tej roli Dorota Pomykała). Oj, takiej zakopiańskiej gościnności nikt nie chciałby doświadczyć. Szkoda, że mama Ewy kryje się za murkiem, jak mogła wyjść i zacząć krzyczeć, że to nie u mnie musi Pani swojego męża szukać, ja jestem niewinna!
Niby Pani z miasta a boi się rudej awanturnicy.

Szef kazał Ewie zwolnić pracowników. Jeszcze dwa odcinki pomęczymy się z jego decyzją ale od razu uspakajam - wszystko zakończy się dobrze i ludzie zostaną na swoich miejscach.
Nie rozumiem jednego i to duży minus tego odcinka. Czy Marek nie mógł zrobić czegoś tak normalnego, ludzkiego i banalnego jak skonfrontować zakłamaną Elizę i ludzi Ewy?
Chodź Eliza wytłumacz co im kazałaś zrobić. Ludzie powiedzcie jak doszło do tego, że nie macie żadnej umowy, kto wam to kazał zrobić.
Dylemat rozwiązałby się sam. I jeśli on twierdzi, że Eliza dobrze pracuje to mógłby jej za tydzień bez zysków dla firmy wpisać przynajmniej naganę. Niestety do konfrontacji nie doszło.

Zastanawiałam się też po co Barbara jedzie przez pół Polski, bo jej córka poszła w góry, ma zły dzień itp. Już mam odpowiedź. Ona uwielbia pić wódkę z Anielą!
Kobiety pod wpływem alkoholu są cudowne: świntuszą, pocieszają się, wygarniają sobie największe świństwa, żeby znowu padać w ramiona, płakać, śmiać się i szydzić z Ewki. Obie aktorki wykonują swoją robotę zawodowo.

Mimo pojawienia się przyjaciela-geja, moja wizja Magdy M. w górach coraz bardziej się ulatnia. Ewa poza beretami i nadopiekuńczą mamusią ma coraz mniej wspólnego z samotną, zgorzkniałą Magdą.

Może to i dobrze?

Zdecydowanie lepszy odcinek. Mocne 3 bobry.