“Oczko się urwało temu misiu, nie widział ktoś” - to oczywiste nawiązanie do genialnej komedii Stanisława Barei. Bo odcinek zdominował Bartłomiej Topa, który nieszczęśliwego… aaa ;) białego misia potrafi zagrać brawurowo. I po raz pierwszy muszę oddać - duży szacunek dla aktora, który cały czas na planie spędza w grubym futrze! Sceny kręcone zimą, na ulicach to jeszcze nie wyzwanie, ale aż żal mi aktora, kiedy nadejdą cieplejsze dni.

Żuraw i czapla - czyli Ewa i Bartek. Nie mam pojęcia jak dwoje dorosłych, inteligentnych ludzi nie potrafi się dogadać. Zero kompromisu i przyznania racji. Właściwie już nikt nie wie za co oni się przepraszają/nie przepraszają i po co non stop do siebie dzwonią i przychodzą?
I o co chodzi Ewie? Dlaczego narzeka na górali? Przecież jej “nizinny” narzeczony zdradził ją z jej najlepszą przyjaciółką! Czy my to musimy non stop przypominać bohaterce? Wydaje mi się, że tak, bo ona zapomina o upokorzeniu jakiego jeszcze niedawno doznała i rozmawia z byłym chłopakiem na luzie, z humorem i ogląda wspólne zdjęcia.

A akcje w Pogotowiu Górskim, które jej aż tak nie pasują - porównajmy do treningów Grzegorza. Przecież też wychodził o różnych porach i nie wiedział kiedy wróci.

Nie rozumiem dlaczego Ewa postanowiła się zwierzyć swojemu największemu wrogowi - Elizie z problemów z facetami. Ostatnio chciała jej wydrapać oczy, rywalka starała się ją upokorzyć, a teraz na spacerze, jakby nigdy nic podejmuje rozmowę o mężczyznach. Powinnyście iść to obgadać przy kawce dziewczyny - pomyślał fan serialu, parskając ;)

Etatowa hetera - żona Patryka. Mówię tutaj o aktorce Sylwii Juszczak, która ostatnio obsadzana jest w rolach wstrętnych kobiet. I tym razem rozumiem jej męża i jego wizyty w agencji towarzyskiej, gdzie ma swoja piżamkę, kocyk, a prostytutka czyta mu bajki. Jakoś to trzeba odreagować.
A w domu taka zołza, na wszystko kręci nosem, mąż pantoflarz skacze koło niej 24 godziny na dobę, a ona tylko narzeka - nie idźcie dziewczyny tą drogą… ;)

Najważniejszy wątek odcinka, to oczywiście pogrzeb męża i syna Anieli. Dobrze przemyślany, dobrze zagrany, przy okazji dostarczył nam kilku wzruszeń - chociażby góralska sukienka na odnowienie ślubów małżeńskich. Było krótko, smacznie i na temat. Ale gdzieś pod skórą czuję, że być może ten wątek jeszcze do nas wróci.

Fryzura Ewy to już wątek na inną dyskusję. Jednak ilość sztucznych, doczepianych loków sprawiła, że Drawska wyglądała jak owca.

Przed nami jeszcze trzy odcinki. Za Miśka, który też skrywa przed nami tajemnicę, za Anielę i Patryka - 3 bobry.

fot.http://www.szpilkinagiewoncie.polsat.pl