Szpilki na Giewoncie – po odcinku 12

Przygotowania do śluby Ewy. Od rozdawania zaproszeń, przez wybór sukienki, aż po wieczór panieński, który zakończył się zupełnie inaczej niż spodziewał się tego trenujący przed lustrem swój ślubny toast Grzegorz.

Pani Drawska niełatwo przełknęła decyzję swojej córki. I jeśli bardzo na plus odbieram niechęć do przyszłego zięcia, to nie rozumiem już docinek pod adresem jego byłej kochanki. Taka wykształcona kobieta, z klasą powinna ugryźć się w język, ponieważ sama zrobiła to innej kobiecie. I to ona jest szczurzym pyskiem i żona Jędrka nie powinna jej wierzyć jak psu.

Jeśli kobieta przy scenarzyście Magdy M. zostaje sama, to wiadomo już, że przy kieliszku wina pojawią się też i świece. Ale to urocze. Potraktujmy to jako jego znak firmowy 🙂

Czy mama Ewy poza nową koleżanką z Zakopanego nie ma innych przyjaciółek? Takich warszawskich, znanych od dawna, z którymi może napić się winka nie tylko przez telefon. Jak wiemy od dawna jest sama. Czyżby nie poznała przez kilka lat nikogo, komu może się zwierzyć po nocy? A może kilka razy widziana góralka to jest jedyna osoba, której można się wypłakać w ramię.
Nie mam pojęcia.

Jędrek Skorupa jest ojcem Ewy. Maciej Kozłowski nie żyje. Czy w drugiej serii pojawi się po raz kolejny wątek z przystojnym góralem – oczywiście nie wiadomo, bo Jędrek jest już w Ameryce. Jak widać scenarzyści wymyślili dla Pana Macieja większą rolę. A życie jak zwykle pokazało jeszcze co innego…

Fajnie, że pokazano nam problemy pracowników Ewy. Tym razem ostatnia z zespołu – Hanka. Anita Jancia świetnie gra swoją postać, oczywiście musi poszukać w końcu pomocy dla swojego związku. Bo okazuje się, że jest bita i dręczona psychicznie przez swojego faceta. Zagrała świetnie. Najłatwiej powiedzieć ok i odejść.
Do plusów zaliczam też Misia z parasolką i niebieskiego penisa na torcie dla przyszłej pani młodej. Szkoda, że tyle przygotowań poszło jednak na marne, bo to mógł być świetny wieczór panieński.

Rozmowa z Bartkiem krótsza niż wyciskanie pomarańczy na sok. Szkoda, że scenarzyści nie poświęcili tej parze więcej czasu na dogadanie się. Wyjdź stąd. I pocałunek na schodach. Chociaż Ewa trzy minuty wcześniej odebrała jeszcze sms’a od swojego narzeczonego.

Oczywiście chodziło o to, żeby pokazać, że kocha Bartka. Ale po co w takim razie był cały ten odcinek, kiedy była pewna, że chce wziąć ślub?

Szczerze wolałam Ewkę, kiedy jako nieprzystosowana Pani z Warszawy walczyła o każdy nowy dzień w Zakopanem, kiedy martwiła się o nowe buty i dosłownie wymiotowała na widok oscypka czy kwaśnicy. Nie mam pojęcia co myśleć o niej dzisiaj. Ale serial ogląda się nadal nieźle. Cały koloryt otaczających nas postaci, ich problemy, w połączeniu z problemami z Warszawy – dobry pomysł.

3 bobry. Za zmianę w życiu na koniec odcinka i Hankę.

fot.http://www.szpilkinagiewoncie.polsat.pl

5 odpowiedzi do “Szpilki na Giewoncie – po odcinku 12”

  1. Jak zwykle bardzo trafne podsumowanie odcinka, Adminie 🙂

    Też się zawiodłam na postawie Basi. Rozumiem, że nie pała sympatią do kobiety, która zraniła jej córkę, ale sama jako była kochanka powinna być bardziej wyrozumiała, a nie taka podwójna moralność…

    Nie podobał mi się też jej płacz w pracy czy raczej przy pracy. Takie to było trochę teatralne, a taka kobieta jak Basia powinna być większą profesjonalistką i powinna potrafić oddzielić życie prywatne od zawodowego.

  2. Super odcinek ale tak trochę bez sensu zakończenie. Ona nie chce słyszeć o odwołaniu ślubu a w ostatniej scenie całuje Bartka. Oczywiście ciesze się że nie będzie z tym palantem 🙂

  3. też mi się średnio podobał. Fane postacie drugoplanowe i jakos to jeszcze idzie
    a ja uważam, ze mama Ewki jest fajna 😀 i akurat scena w gabinecie bardzo mi sie podobala i sie usmialam 🙂

  4. mam pytanie, może mi ktoś powiedzieć jaki jest tytuł i wykonawca piosenki ,która leciała na koniec odcinka? znam melodia, ale nie znam autora, a chętnie bym jej czasem posłuchała 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *