Dzisiejszy odcinek prawie w całości był poświęcony poszukiwaniom Ewy w wielkim mieście Warszawa.
Bardzo dobra wizyta w biurze Drawskiej. W zasadzie niedobra, bo nieskuteczna :) Ale misiek jak zwykle rewelacja. Opis poszukiwanej: “big, big cyc i strong legs”. Bezczelny, arogancki, spodobał się jednak zagranicznemu kontrahentowi.

Zołzie - czyli żonie Patryka mocno zaświeciły się oczęta, kiedy zobaczyła ilość gotówki, którą przyniósł do domu jej mąż. Ciekawe, czy ucieszy się jak zobaczy w jaki sposób mąż zapracował sobie na 10 tysięcy. Piotr Zelt na sesji zdjęciowej nawet mnie się spodobał :) Dobrze dobrana muzyka, miny modela i zachwyt fotografa - świetne. Widać jak duże pieniądze potrafią zmotywować człowieka.

Bardzo dobrze, że scenarzyści nie rozegrali prośby Rafała w najbardziej oczywisty sposób, czyli skarga o molestowanie, napisana przez Patryka. Wątek poszedł w innym kierunku, przy okazji zmienił relacje Artura i jego adoratora.

Pojawił się też wątek Marty, która miała trochę więcej scen do zagrania niż poprzednio. Dziewczyna walczy o powrót ojca na łono rodziny. Katarzyna Maciąg niestety nadal mdława. Możliwe, że jeszcze aktorsko się rozkręci. Eliza też spokorniała w drugim sezonie. Może to przez nową miłość?

Dorota Pomykała odgrywała prawdziwy spektakl z łkaniem i i histerią. Dobrze, że nie rzuciła się przed mężczyzną na kolana. Ale mimo wszystko ja tą postać bardzo lubię i momentami mi jej żal.

Po raz pierwszy z ust Bartka padło magiczne “Kocham Cię”. Przy okazji poszukiwań pokazano nam szarą, brudną i zatłoczoną Warszawę w połączeniu z widokami ośnieżonych gór. Urocze sceny pojednania pary. I jak widać Bartek średnio oszczędza nogę - przewiesił sobie chudzinę prze ramię i zabrał ze sobą do Zakopanego.

Odcinek romantyczno-komediowy. Kilka wątków słabszych (rozmowy Marty z Elizą) ale w końcu było wzruszająco, a momentami śmiesznie.
Przydałby się wątek nowego mężczyzny dla Barbary. Brakuje mi jej pijackich rozmów z Anielą. No i najwyższa pora wywalić Rafała z “Zako” (co to w ogóle za nazwa?).

3,5 bobra.