W szacownym gronie intrygantek serialowych była żona Bartka zajmuje coraz wyższe miejsca. Dzisiaj zostawiła swoje dziecko pod opieką mężczyzny, a my już wiemy, że Joanna tak naprawdę nie szuka pracy. I podejrzewam, że ciężko jej się będzie pozbyć z domu, a tym bardziej z życia.

A Bartek i jego dobroć zaczyna mnie wkurzać. Od kilku odcinków powtarza, że kobieta musi się wyprowadzić, po czym kolejny raz daje się wmanewrować w pomoc.

“Cepeliadę” reprezentowała dzisiaj tylko Lucyna. Aniela postawiła na wygodę i luz - kupiła sobie jeansy. Pani Pieczyńskiej naprawdę można pozazdrościć figury. Nie rozumiem skąd nagle pojawia się siostra Lucyny? Zastanawiające jest jej tłumaczenie się dlaczego nie mogła być na pogrzebie. Praca. Nie wiem jak musiałabym się pokłócić z siostrą aby jej nie wspierać w najtrudniejszym momencie. Anna wiedziała, że Lucyna chowa męża i nie przyjechała jej pomóc? Dziwna sprawa, tym bardziej, że kobiety nie wyglądały na skłócone. Albo wpadka scenarzystów, którzy chcieli na siłę wprowadzić nową postać albo Anna ma jakiś cel w swoim pobycie w Zakopanem. Zobaczymy.

Po raz kolejny nowa - Marta była tylko tłem. Momentami żal mi dziewczyny, kiedy całe biuro tonie w uściskach i pije sobie z dziobków ona może liczyć na suche “Dzień dobry”. Mam nadzieję, że jej postać się rozkręci. Dzisiaj myła już kubki ;)

Wiemy już, że “misiowa” - Zosia ucieka przed mężem. Schroniła się w pensjonacie Anieli. Ale zdumiewa mnie jej niefrasobliwość. Ewa pokazuje jej ogłoszenie na pierwszej stronie gazety. A Zosia zamiast ubrać maskę - gania po dworcu i daje się zaczepiać turystom. Nie mówiąc już o tym, że wsiada do taksówki. Dziwię się, że to Rafał, a nie kierowca wyda miejsce jej pobytu ;)
Tak jakby fakt, że jest poszukiwana w Zakopanem pozwolił jej się bardziej ujawnić.

Powiedzcie mi, czy tylko dziewczyny z Warszawy są takie niereformowalne w kwestii uczuć. Była już pewna Pani adwokat, teraz mamy Ewę. W prawie każdym odcinku obraża się jak dziecko i nie dając sobie niczego wytłumaczyć ucieka. I tak w kółko. Dzisiaj zachowała się co najmniej tak jakby Joanna zakomunikowała jej, że Bartek jest ojcem. Zero rozmowy, argumentów - tradycyjny foch połączony z pogonią.
Szczerze zaczyna mnie to już nużyć.

Górale i nie tylko piją od rana. A i dobrze, że “Żabka” jest wszędzie - kolejny produkt placement, mam nadzieję, że jednorazowy. Krajobrazy gór jak zwykle bardzo dobre. Odcinek taki sobie.
PS. Powiedzcie mi, czy dziecko Patryka nosi śliwę pod okiem, dlatego, że tata znalazł się na bilbordzie?

2,5 bobra.