„Kajześ jest Filipku” – czyli po odcinku piątym

Nie powiem pierwsze dwa odcinki bardzo mi się podobały, wniosły powiew „nowości” bez agencji reklamowej „Tu i teraz”, bez Bartka i odchodzącej od niego co epizod Ewy (która w najlepszym wypadku się obrażała) i miliona innych dramatycznych wątków z Markiem, który nie pracował i wiecznie zagniewaną Elizą w rolach głównych.
Jednak po pięciu odcinkach przygód Ewki i Lucyny, które konkurują z pensjonatem Marty zdecydowanie mówię „Co za dużo, to niezdrowo”.
Czytaj dalej „Kajześ jest Filipku” – czyli po odcinku piątym