O 20:05 zasiadam przed ekranem bez większych oczekiwań.
Oczywiście nie jest to jakaś spektakularna rozrywka za grube miliony ;) ale po latach śpiewania, tańczenia i gotowania… jestem na “Tak”.

Polsat zainwestował w niezobowiązujący program, bez nagród, profesjonalnego Jury i wyścigu celebrytów i to może być hit wiosennej ramówki. Poczekajmy jednak na wyniki oglądalności, bowiem konkurować z Na dobre i na złe łatwo nie będzie.

Trzydzieści pięknych kobiet, o umówmy się różnych oczekiwaniach wobec życia i mężczyzn ;) ma szansę ocenić kandydata pojawiającego się w windzie.
Do finału przechodzą dwie, z których jedna idzie na randkę.

Jest przaśnie, żarciki momentami bywają niesmaczne, podobnie jak komentarze prowadzącego i uczestników.
ALE
Nie będę udawać, że jestem zbulwersowana, czy też źle się bawiłam.
Jest szybko, konkretnie, momentami śmiesznie i w środowe wieczory chętnie zerknę na taki “odmóżdżacz”. To nie jest produkt skierowany do wyrafinowanego widza i wcale się nie zdziwię, jeśli napiszecie - “dno”.
OK :)

Ja tam wolę taką randkę w “jasno” niż kolejne odgrzewane kotlety.
A, że nikt w Take Me Out nie pokazuje talentów, czy wiedzy… Trudno. Zawsze można przełączyć :)