Take Me Out. Umów się ze mną. – Taka „randka w jasno” ;)

O 20:05 zasiadam przed ekranem bez większych oczekiwań.
Oczywiście nie jest to jakaś spektakularna rozrywka za grube miliony 😉 ale po latach śpiewania, tańczenia i gotowania… jestem na „Tak”.

Polsat zainwestował w niezobowiązujący program, bez nagród, profesjonalnego Jury i wyścigu celebrytów i to może być hit wiosennej ramówki. Poczekajmy jednak na wyniki oglądalności, bowiem konkurować z Na dobre i na złe łatwo nie będzie.

Trzydzieści pięknych kobiet, o umówmy się różnych oczekiwaniach wobec życia i mężczyzn 😉 ma szansę ocenić kandydata pojawiającego się w windzie.
Do finału przechodzą dwie, z których jedna idzie na randkę.

Jest przaśnie, żarciki momentami bywają niesmaczne, podobnie jak komentarze prowadzącego i uczestników.
ALE
Nie będę udawać, że jestem zbulwersowana, czy też źle się bawiłam.
Jest szybko, konkretnie, momentami śmiesznie i w środowe wieczory chętnie zerknę na taki „odmóżdżacz”. To nie jest produkt skierowany do wyrafinowanego widza i wcale się nie zdziwię, jeśli napiszecie – „dno”.
OK 🙂

Ja tam wolę taką randkę w „jasno” niż kolejne odgrzewane kotlety.
A, że nikt w Take Me Out nie pokazuje talentów, czy wiedzy… Trudno. Zawsze można przełączyć 🙂

2 odpowiedzi do “Take Me Out. Umów się ze mną. – Taka „randka w jasno” ;)”

  1. Po trzecim odcinku zaczynam czuć coś w rodzaju „zażenowania”. Dziewczyny wybrane do programu są okropne. I okrutne. Napakowany książę na białym koniu wytatuowany od pięt po uszy to ówczesny symbol męskości…
    Tylko bez konia, czy psa. Ostatecznie z mechanicznym.

  2. Ps. W Milionerach cudowna Pani właśnie zgarnęła główną nagrodę. Popłakałam się i trzymam za nią kciuki za przyszłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *