Przepraszam, że recenzje pojawiają się z pewnym opóźnieniem. Ale jestem sama i wystarczą goście na weekend i już się nie wyrabiam.
Same wiecie jak to jest. Macie coś zaplanowane - np. mycie okien, a tu nagła zmiana planów i to mycie przesuwa się na czas bliżej nieokreślony. Podobnie jest z recenzjami.
;)

Prapremiera za nami.
Hitem odcinka była oczywiście najmniej spodziewana ciąża w polskim serialu - czyli Zuza, która chce pozwać koncern farmaceutyczny.
Kobieta w końcu podzieliła się nowiną z Patrycją. Trafiło na niewłaściwą osobę. Inga, a nawet Anka lepiej przetrawiłyby informacje o zaplanowanej “skrobance”, niż Patrycja, która od dawna, z niepowodzeniem stara się o dziecko - imając się wszelkich sposobów.
Nie dziwie się jej, że ma żal do koleżanki, broni jej płodu, płacząc z żalu nad niesprawiedliwością świata i losów.

Mam jednak wrażenie, że Zuza w ostatniej chwili nie zachowa się jak Cristina z Chirurgów i jednak urodzi potomstwo. Tym bardziej, że odmawia picia alkoholu - jak każda, normalna kobieta w ciąży. Gdyby naprawdę chciała usunąć, to nie zwracałaby na to najmniejszej uwagi - prawda?
Szkoda, że Wojtek postanowił oddać klucze. Rozumiem go, jednak od początku wiedział, że wiąże się z bardzo skomplikowaną osobą, o ustalonych priorytetach. Miałam wrażenie, że po poprzednich epizodach i relacjach z mniej wymagającymi partnerkami zdawał sobie sprawę, że Zuza ma charakterek i ciężko z nią pójść na kompromis.

Anka bierze się z życiem za rogi i zostaje kierowniczką sklepu. To w jej życiu diametralna zmiana. Ale mam wrażenie, że na lepsze, bo naprawdę nadaje się do tej pracy.

Najbardziej zawiodłam się jednak na wątku Ingi i Szymona. Przepraszam bardzo ale kobieta nigdy nie ukrywała, że jest rozwódką z małym dzieckiem. Dlaczego po kilku tygodniach spotkań, kolacyjek i pogawędek dentysta stwierdził, że nie jest zainteresowany związkiem?
Być może scenarzyści chcą pociągnąć ten temat przez kolejne sezony - tylko to jest wytłumaczeniem - i nie chcą od razu tworzyć kolejnej pary?
Ale Szymon to dla mnie gnojek. Oczywiście Inga, znana ze swojego dobrego charakteru wybaczy mu przemowę na temat angażowania się - ja nie wybaczam ;)

Po 11 odcinku tylko Patrycja jest w stałym związku. Miałam nadzieję, że zmierzamy do słodkiego finału - a tu zaskoczenie. Wszystko się zmieniło.

Tym razem odbieram bobry - za niekonsekwencję scenarzystów - czyli dentystę. I trochę za Wojtka, który po takim czasie powinien mieć zupełnie inne podejście do Zuzy. Rzucanie kluczami do mieszkania nikomu nie pomoże.

3 bobry.
I tak uważam, że Przyjaciółki to przyzwoity serial :) i już nie mogę doczekać się nowego epizodu.