Kolejna prapremiera za nami.
I tak jak mi się odcinek podobał, tak samo jestem wściekła na scenarzystów za wątek warszawski.
Dlaczego?
Zapraszam na kilka słów poniżej.

Kolejne perypetie w Białej naprawdę udane. Pies Laser, który sprawił, że dowiedzieliśmy się kto stoi za kradzieżą flag, Młody, który z Burmistrzem knuje “doskonałą” intrygę i rozmowa z policjantem (niezbyt bystrym) - wszystko świetne. Dobrze napisane i jeszcze lepiej zagrane.
Pochwalę dzisiaj Pawła Królikowskiego, który genialnie “przewracał oczami” i porządnie się zdenerwował, kiedy okazało się, że w mieście będzie monitoring - za sprawą jego pisma do Unii.

Halinka powoli się łamie i niebawem wybaczy Stanisławowi romans… Ale co biedny chłopina przy niej przeżyje… już się możemy domyślać ;)

Oczywiście najjaśniejszym punktem odcinka po raz kolejny był Darek, który w przebraniu polskiego szlachcica wtargnął do biura Pawła i w swoim stylu poprosił przyjaciela aby był jego drużbą.
Bal  przebierańców przeciętny - myślałam, że pojawi się więcej znajomych twarzy. Córka Darka w finale i omdlenie Ulki - nie mogę doczekać się kontynuacji tego wątku!

I wszystko byłoby pięknie gdyby nie sytuacja w Warszawie.
Pomijam pracę Anki (dziewczyna ma pecha do zboczeńców), a nawet to, że wyszła na obiad z lekarzem. Dlaczego nie? Przecież nie zrobiła niczego złego i od razu przyznała się ukochanemu do spotkania. Jest prostolinijna i uczciwa.

Nie wiem co sądzić o Pawle. Zakochany do szaleństwa, zazdrosny o doktora… postanawia przespać się z byłą kochanką! Po łyku whisky, po minucie spotkania.
Szczerze? Cały czas miałam wrażenie, że to jakiś zły sen Anki. A skąd! Scenarzyści postanowili zrobić z niego kompletnego gnoja, który nie potrafi się kontrolować.
Po co? Przecież prawda (jak to w serialach bywa) szybko wyjdzie na jaw i Anka nie będzie go chciała znać.
Teraz czeka nas burzliwe zerwanie, nienawiść Kazimierza, Uli i całej rodziny + nowa miłość w postaci lekarza.

Po co to było?

Nie wiem ile dać bobrów…
4 za Darka i Białą i -5 za Pawła.

fot.Polsat S.A.