Kilka słów po najnowszym odcinku Tancerzy. Trzeci odcinek był zdecydowanie bardziej taneczny. Dużo układów, choreografii, długi występ na pokazie. Mam jedno zastrzeżenie.
Jeśli Roma wyraźnie mówi “improwizujcie”, to uczniowie powinni to robić. A oni tańczą wyuczone układy choreograficzne. Nie rozumiem jak para tancerzy podczas improwizacji wie kiedy dokładnie podnieść nogi, wie kiedy w tym samym czasie ugiąć rękę i wykonać podwójny piruet.

Ale może ja się nie znam, może rzeczywiście wystarczy spojrzeć w oczy partnerce i ona od razu wyczuje, że właśnie w tej chwili będziemy wykonywać sześć kroków w bok, dwa podskoki i przysiad ;)

Nadal uważam, że najciekawszą postacią tego sezonu jest Mecwaldowski, który robi wszystko aby rozbawić widzów. I bardzo dobrze, że jego bohater  przejął się losem swojej “dziewczyny” i poprosił ją o rękę. Ile w nim jest “chuci”, ile erotyzmu i braku zahamowań.
Ale traktuję ten wątek z lekkim przymrużeniem oka. Żaden dorosły i nie wiem jak nierozsądny mężczyzna nie pozwoliłby swojej uczennicy na sex w pokoju nauczycielskim.

Maciej Wilewski to już chyba etatowy czarny charakter w polskim serialu. Tym razem werbował młode dziewczyny do domów publicznych. Dobrze, że nie zabijał ;)

Szkoda osłabienia wątku Krzysztofa i Alicji. U tej pary na razie nic się nie dzieje i właściwie to szkoda, bo Dorociński przemyka się w tle i komentuje życie swoich kolegów. A pamiętamy jak w pierwszych odcinkach zdjął spodnie i zaprezentował się swoim studentom w całej, że się tak wyrażę “krasie” ;)
Szkoda, że nie pokazują już lekcji z tym oryginalnym nauczycielem.

Gabryś - czyli Piotr nie rzucał mi się w oczy. Może to i lepiej?

Serial ma potencjał ale na razie wszystko co najlepsze bierze wątek Inga i Jerzy.

(Ps. celem wyjaśnienia :) recenzja napisana po odcinku leżała w szkicach - nikt nie zwrócił uwagi :)

(fot. G. Spała) tvp.pl