Bardzo fajnie w swojej roli wypada Natalia Lesz. Bo ileż można chwalić tylko Mecwaldowskiego? Żałuje, że Sylwia i Dorota przestały walczyć i tak szybko zostały przyjaciółkami. Mam nadzieję, że scenarzyści jednak zamieszają jeszcze w ich relacjach i wątek konkurentek stanie się ciekawszy.

Sprawa pierścionka. Uderzyła mnie okrutna niekonsekwencja. Jakim cudem przez trzy dni ćwiczeń na sali nikt nie podniósł, zauważył ręcznika? Tym bardziej, że przecież chłopcy codziennie sprzątają, a Inga wróciła po zajęciach i tego ręcznika nie znalazła.
Nagle po dniach Roma podnosi ręczniczek, a tam cóż za niespodzianka! Pierścionek konkurentki!

Jedynym ciekawym punktem tego wątku był “fuck off” od Ingi dla Jerzego.

Dobrze, że wróciły zajęcia z Krzysztofem, dobrze, że w najbliższym odcinku ruszy się coś w jego relacjach z Alicją - bo na razie bardzo mało Magdaleny Walach.

Zespół Jerzego. Nie mam pojęcia dlaczego ta młodzież wydaje mi się bardziej zblazowana niż sympatyczna. Ok, wiem, że chcą pomóc swojemu profesorowi ale ich miny cały czas mówiły: co ty tam wiesz…
Duży + za piosenkę, a przede wszystkim jej słowa - kompozycja Biegacza. To było tak głupie, że naprawdę może stać się potencjalnym hitem.

Sylwia wreszcie pokazała się z innej strony, nie tylko jako zapłakana mimoza. Pokazała, że potrafi pazurami walczyć o swoje, a motyw z telewizorem od taty - “szacun”.

Szkoda, że sprawa pierścionka tak głupio się zakończyła.

fot.AKPA