Są dziewczyny, którym naprawdę do twarzy w warkoczach - Dorota do nich zdecydowanie nie należy :) Po metamorfozie wyglądała jak pastereczka z XIX-wiecznych malowideł.

Odcinek zdecydowanie lepszy od poprzednich, może dlatego, że Piotr pojawił się tylko w kilku scenach.

Gabryś to łobuz i idealnie sprawdziłby się w roli niegrzecznego chłopca, łamacza serc. Ale to nie ta rola. Dlatego fani serialu nadal protestują nad zmianą nie tylko bohatera ale przy okazji charakteru postaci. Temat zmaglowany przeze mnie i przez wszystkich więc zostawię. Tym bardziej, że jak napisałam na wstępie mało go było w ostatnim odcinku i dobrze ;)

Miron zdecydowanie bardziej pasuje do Doroty. Pomijam już fakt, że chciał ją zmienić na podobieństwo swojej byłej. Jednak ilość komplementów, którymi obsypuje swoją oblubienicę na pewno podniesie jej poczucie wartości. Każda marzy o takim chłopaku, wpatrzonym w nas jak w obrazek, cieszącym się z każdej chwili w naszym towarzystwie. Przy okazji Miron robi to naturalnie i ja trzymam za tę parę kciuki.

Wyszła sprawa zdjęć z wieczorku prawie “kawalerskiego”. I tym razem pochwalę genialnego Mecwaldowskiego, a przede wszystkim sprawę wyjaśniania zdarzenia w samochodzie Alicji. Można śmiać się w głos, jak Jerzy streszcza: “Ona się nachyliła, bo chciał jej za majtki włożyć, a my Beniu Beniu Beniu! Się przewróciła on zrobił jezioro łabędzie “haptu! haptu haptu!” :D Aktor idzie na żywioł i widać ile w improwizację wkłada serca i talentu.
Magdalena Walach też ma duży plus, za to, że do końca powstrzymała się od śmiechu. Ciekawa jestem ile musieli kręcić dubli tej sceny.

Między siostrami zaczyna się tworzyć więź. Młoda jeszcze pyskuje, buntuje się i robi głupie rzeczy. Ale powoli widzimy, że następuje przełom w ich relacjach. Kaja Walden zapowiada się coraz lepiej. Widać, że oswaja się z planem i pozbyła się już takiej maniery grania oburzenia całą twarzą. I oczywiście jest rewelacyjną tancerką, co sprawia, że jej postać może rozwinąć skrzydła.

Wątek lesbijski niepotrzebny ale tym razem pokazał, że młodzież w Polsce jest tolerancyjna i nie ma problemów z zaakceptowaniem odmiennej orientacji seksualnej nawet swoich nauczycieli. Nie potępiali, raczej śmiali się z gabarytów “kochanek”.
Gorzej zareagowała męska część grona pedagogicznego ale to była ewidentna zazdrość.

Odcinek logiczny, dobrze się oglądało. Pan Mecwaldowski jest dla mnie już w dziesiątce najlepszych polskich aktorów. Chylę czoła.

3 i pół bobra.

fot.interia.pl