Odcinek przeciętny ale ani bardzo zły ani bardzo dobry, dlatego też recenzja też będzie przeciętna ;)
Rywalizacja - taki był temat jednego z układów choreograficznych i odcinek również był temu poświęcony.

Najważniejszym wątkiem był ojciec Marty i Alicji, który po zawale znalazł się w szpitalu. Mimo pierwszych oporów starsza córka zdecydowała się jednak podwieźć siostrę.

Rywalizacja 1. Okazuje się, że między siostrami nastąpiło przełamanie lodów. To młodsza bardzo zazdrościła Alicji kariery tanecznej, a przede wszystkim tego, że ojciec zbierał o niej wycinki prasowe, był z niej dumny i pielęgnował pamięć o dorosłej córce. Były rozmowy, polały się łzy i relacje zostały naprawione.

Rywalizacja nr 2. Aleksandra, największa rywalka Alicji za punkt honoru wzięła sobie uwiedzenie Krzysztofa. Kiedy jej konkurentka nie pojawiła się na premierze, kobieta spiła jej faceta i wylądowali razem w łóżku. Nie wiadomo niestety czy doszło między nimi do czegokolwiek ale mina Aleksandry, jej satysfakcja z pewnością zwiastuje kłopoty.

Rywalizacja nr 3. Miron i Piotr. W zasadzie to nabroił Kuba, który pozwolił koledze wziąć jedną z piosenek. Oczywiście Piotr wybrał utwór napisany specjalnie dla Doroty, zaprezentował ją na scenie co wywołało wściekłość rywala. Doszło nawet do bójki - miałam nadzieję, że Piotr dostanie mocniej :)

Piotr zalazł za skórę nawet Marcie. Jeśli widzi, że jego dziewczyna ma problem, zamiast próbować jej pomóc wymyśla jej zdradę.
“Stary Piotr” z pewnością nie zachowałby się w ten sposób. Raczej pożyczyłby skuter od Roberta i zawiózł dziewczynę do szpitala. Pisanie o postaci granej przez Gabrysia już nawet mnie znużyło. Szkoda, że z dobrego, skromnego chłopaka do którego przyzwyczailiśmy się przez dwie serie wychodzi taki palant. Ale nie winię aktora. Gra to co mu napisali.

Było jeszcze spotkanie matki i Ingi wraz z partnerami. Nie było dramatów, wyszło sympatycznie. Mama dziewczyny nie przejęła się zbytnio tym, że jej córka umawia się ze swoim nauczycielem, bardziej martwiła się, że wygląda w towarzystwie jak “mamuśka”.

Mecwaldowski nie miał w tym odcinku za wiele do zagrania, a sceny z mamą Ingi i Krzysztofem były za krótkie, więc nawet nie mam jak mu przydzielić kolejnego bobra :)

Wątki rozmamłane, mało intryg, a te które już są dzieją się za szybko - jak uwiedzenie Krzysztofa.
Ogólne wrażenie - 2 bobry.