Odcinek całkiem sympatyczny. Po streszczeniach obawiałam się, że akcja ratowania Teatru będzie sztucznie rozdmuchana i zajmie cały wątek.  Wyszło całkiem przyzwoicie, a Bernard pokazał się widzom z zupełnie innej strony. Oczywiście daleko mu do Jerzego, który przy “dzień dobry” zapala w sobie żarówkę z energią, ale nastąpiło ożywienie ponuraka.

Jowita też pokazała nam swoje dużo sympatyczniejsze oblicze. Jedynym minusem przy całej akcji z “teatrem” było nachalne pokazanie Blue connect przy laptopie Kuby.

Niezły wątek z trójką przyjaciół. Wreszcie pokazany Rafa, który jest przesympatycznym i utalentowanym uczniem, a tak mało się w tej serii ujawnia. Jego nowa miłość Lena w ogóle mi się jednak nie podoba. Dziewczynę, która “leci” na samochód nazywa się pospolicie “blacharą”, a taką co leci na saksofon? :)
W ogóle intryga pt. “kto grał na saksofonie” za długo przeciągnięta. Cieszę się, jednak, że chłopcy po kilku minutach podskoków przy wtórze instrumentu zebrali tyle pieniędzy aby na dyskotece móc sponsorwać drinki. Wrocław to jednak hojne miasto ;)

Robert zakochany w Sylwii na radiowej antenie dedykuje piosenkę. Dziewczyna ma depresję (oczywiście, że to nie depresja, a zupełnie co innego). Mało Piotra i dobrze, a jedyna rozmowa ze współlokatorem pokazała, że dalej z niego szumowina. Chłopak w tym sezonie uparł się, że nikomu nie pomoże i basta.

Aleksandra dalej snuje swoją intrygę. Widać, że Krzysztof wpadł jej w oko i zrobi wszystko aby zniszczyć jego związek z Alicją. Wpadł jej w oko, bo robi karierę i stał się rozpoznawalnym aktorem.

Dużo tańca, a przede wszystkim układ w stylu hip-hop całkiem, całkiem… I bawiąc się w Małgosię Foremniak muszę przyznać, że synchrony były ;) Dobrze, że Gabryś miał się okazję wykazać, bo wiadomo, że w tym stylu jest najlepszy.

Po całej serii słabszych odcinków, podobało mi się, że scenarzyści dzisiaj na drugi plan zepchnęli zmordowane do utraty sił wątki Doroty, Piotra, a nawet Ingi i Jerzego. 

Dlatego 3 bobry.

(fot. G. Spała) tvp.pl