Czyli finałowym ostatniej serii. Zdecydowanie coś się działo i to jeden z najlepszych odcinków trzeciej serii. Przede wszystkim wreszcie na jaw wyszła tajemnica Krzysztofa. Aleksandra patrząc Alicji prosto w oczy opowiedziała o spędzonej z jej ukochanym nocy.
Prawie mi się zrymowało :)
Wiemy już, że kobieta w przeszłości też przespała się z jej chłopakiem tylko po to aby udowodnić “koleżance”, że może to zrobić. Dlaczego i za co ją tak krzywdzi - tego niestety nie wiemy. Obrzydliwa postać, zagrana dobrze. Wredna, wyniosła, sprytna i wyrachowana. I jak widać takie osoby zawsze dostają to co chcą. Podejrzewam, że jeśli powstanie czwarta seria to los okrutnie ją ukaże - jak to w serialach bywa…

Nowy Piotr po raz kolejny okazał się draniem, tym razem zerwał z Martą, uzasadniając, że do siebie nie pasują. Dziewczyna zagrała rolę pt.”tumiwisizm” chociaż wszyscy widzieli, że boleśnie odczuła rozmowę i rozstanie. Na parsknięcie śmiechem zasługuje jednak jej zdanie: “Też ci to chciałam powiedzieć ale ty jesteś TAKI WRAŻLIWY”. Myślałam, że się przesłyszałam. W ostatnim odcinku scenarzyści chcą nam wcisnąć, że nowy Piotr jest wrażliwcem? A przez dwanaście odcinków widzieliśmy zupełnie coś innego. Może w końcu ktoś widział stare odcinki z udziałem Sebastiana Fabijańskiego i pomyśleli, że przydałoby się przypomnieć widowni o co chodzi.
Tyle czasu uczniowie przygotowywali się do występu przed Ministrem, mówiono o wierszach, Krzysztof namawiał Bernarda na prozę, zaangażowana była cała kadra nauczycielska. Myślałam, że występ będzie wielowątkowy z pokazem tańca, aktorstwa, mowa była nawet o kabarecie! A tu co? Kilkuminutowy taniec grupy uczniów, gdzie muszę po raz kolejny stwierdzić - brak synchronów na całej linii.
Jedynym tancerzem, który się wyróżniał był Miron i to on zasłużył na zachwyty kadry profesorskiej, a nie Marta, która właściwie była tłem dla świetnej koleżanki z przodu.
Po co zatem było tyle prób u Krzysztofa? Jeśli właściwie za to przedstawienie odpowiedzialna była Alicja i Roma - której w tym sezonie w ogóle nie było.

“A nie mówiłam” - znienawidzone zdanie. :)  Ale prawda jest taka, że od kilku tygodni widzieliśmy przemianę Roberta, kiedy więc pisałam wcześniejszą recenzję podejrzewałam, że chłopak tak właśnie zareaguje na wiadomości o ciąży Sylwii. Był troskliwy, wyrozumiały i okazał wsparcie. Dobrze, że dziewczyna to z nim jest w ciąży, a nie np. z “nowym” Piotrem. Obawiam się, że Pan “wrażliwy” zostawiłby ją samą z kłopotami.

Bernard wreszcie przejrzał na oczy. Jego była żona chciała tylko pieniędzy, co my uważni widzowie podejrzewaliśmy od momentu pojawienia się jej w nowych odcinkach. Przy pomocy Jerzego mężczyzna przeszedł z nauczycielką na “ty”. Bardzo żałuję, że w nowych odcinkach rola Mecwaldowskiego jest tak okrojona. Ale nawet kilka sekund z jego udziałem wzbogaca serial. Tekst o miseczkach, wielkich błękitnych oczach i grzywie jak u lwa u każdego wywołał uśmiech.

Sceny z Piotrem, który siedzi na dachu i wspomina swoje trzy “miłości” takie sobie. Jak dla mnie nie nadaje się na chłopaka żadnej z dziewczyn. Każdą w jakiś sposób skrzywdził i szczerze, to nie zmartwiłabym się, kiedy ostatnia scena wyglądałaby inaczej. Piotr rzuca się z dachu ;) Wiem, że brutalne. Ale pomyślcie nowy sezon mógłby się zacząć od wprowadzenia innego bohatera, na kształt “starego” Piotra.

Czas na podsumowania. Odcinek jak na cały sezon niezły. Nie nudził, nie męczył, akcja toczyła się wartko. W końcu Alicja dowiedziała się o zdradzie Krzysztofa, Bernard przejrzał na oczy i zbliżył do Jowity, Sylwia wyznała, że jest w ciąży, a tancerze zatańczyli. I nie było blue connect!
Był za to Krzysztof Ibisz ;)

4 bobry.

Niebawem podsumowanie całego, trzeciego sezonu.

fot.AKPA/fot.Żukowski