Powróciły znane i lubiane seriale komediowe.
Nadrabiam w wolnych chwilach. Tym razem nietradycyjny Top, wraz z krótkim podsumowaniem.
Na co warto było czekać? Co mnie rozbawiło w ubiegłym tygodniu?


“Dwóch i pół”.

Przestałam oglądać w poprzednich sezonach ze względu na brak pomysłów scenarzystów, brak Charliego i brak humoru.
Zerknęłam tylko ze względu na córkę, która pojawiła się po latach. Nadal jest bardzo, bardzo słabo.
Alan jest wyszydzany przez rodzinę, znajomych i Bertę, a Charlie gloryfikowany. Córeczka przeciętna, poszukiwanie dziewczyny i rozmowy z “familią” tragiczne, a już scenki z prochami kompletnie nieśmieszne.
1 bóbr.

“The Middle”

Bardzo lubię rodzinkę Heck, dlatego czekałam na ich powrót. Odcinek opowiadał o wyjeździe Axl’a na studia, tęsknocie matki, a przede wszystkim pokazywał  przygody “samochodowe”.
Niestety, wszystkie ograne gagi zostały powtórzone - Brick potwierdza swoją nieodpowiedzialność, Sue czeka na telefon, a Frankie jest wszystkim po prostu zmęczona.
Zero nowości, brak śmiesznych scen. Niestety przeciętnie.
2 bobry

2 Broke Girls

Dziewczyny otworzyły swoje “okienko z babeczkami” i zdobyły sławę. Całkiem udany pomysł na muzyczną gwiazdę, która zmarła po zjedzeniu wypieku (a tak naprawdę przedawkowała narkotyki). Ołtarzyki stawianie przez fanów i ich czuwanie przed sklepem kontra okazja na zarobienie konkretnych pieniędzy.
Świetny monolog Max na początku odcinka i obrzydliwe zakończenie, kiedy Caroline została obsikana przez bezdomnego.
2,5 bobra.

How I Met Your Mother


W końcu mamy matkę! Aktorka jest przesympatyczna, jednak na razie nie widzę między nią, a Tedem wyraźnej więzi. Jako pierwsza matkę przyszłych dzieci przyjaciela poznała Lily. Scena w pociągu zaskakująco słaba. Miałam wrażenie, że scenarzyści już w pierwszym odcinku chcieli pokazać widzom jak wspaniałą, przyjazną i współczującą kobietę dostanie Mosby.
Marshall i jego podróż nie bawiła mnie, w żadnym momencie, podobnie jak problemy z usunięciem zdjęcia. Informacja o tym, że Robin i Barney mogą być spokrewnieni to ewidentny zapychacz czasu.
2,5 bobra

The Big Bang Theory

Dwa odcinki. W pierwszym zobaczyliśmy świetną relację Penny i Sheldona. Dziewczyna grała w szachy 3D! (wyrazy szacunku) i namawiała swojego przyjaciela na osobiste wyznania. Oboje tęsknili za Leonardem, który bardzo dobrze bawił się podczas pracy na łodzi. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Penny na początku swojej “kariery” pojawiła się w topless w horrorze (nerdy wiedziały o tym dużo wcześniej).
Naukowiec wrócił z wyprawy i postanowił spędzić kilka dni ze swoją dziewczyną, czym mocno naraził się współlokatorowi. Były więc tradycyjne “fochy” i komentarze.
Wszystkich pogodził Holowitz, który przez maść, którą wcierał mamie podniósł u siebie estrogen.
Kilka śmiesznych sytuacji i oczywiście Sheldon, który jest “nerdem” doskonałym.
2,5 bobra

Modern family

W tym przeciętnym rankingu obędzie się bez pierwszego miejsca.
Modern family rozbawiło mnie jednak kilka razy - m.in. rozmowa Jay’a z Mannym przed urzędem, Gloria i Phil podczas kręcenia reklamy i wzruszający liścik Manny’ego do rodziców.
Jednak na dwa odcinki, kilka gagów i kilka śmiesznych momentów to za mało aby stwierdzić, że Modern family wróciło do formy.
Chociaż się pośmiałam.
Ale jak na tę produkcję to i tak 2,5 bobra.

Zachęcam Was do przyznawania w bobrach ocen premierowych odcinków. Być może zapomniałam o jakiejś serialowej produkcji, na którą warto zwrócić uwagę - czekam w komentarzach.