Kończy się pewna epoka, a seriale, które śledziliśmy przez lata dobijają do portu zwanym Finał.

Widziałam wszystkie odcinki “The Big Bang Theory”. Wszystkie :)
Nie wiem ilu jest jeszcze takich śmiałków.
Czas na podsumowanie godzinnego pożegnania.
Będą Spoilery!

Jeśli kobieta wyraźnie mówi, że nie chce mieć dzieci, nie planuje ich w “żadnej” przyszłości i w zasadzie taką drogę obrała (wątek mordowany przez kilka sezonów. Rozmowy z mężem, ojcem, znajomymi, itp.), to w finale… Czas na ciążę!
Takie pytanie dla rozsądku - Czy jeśli nie chcesz mieć dzieci, nie zabezpieczasz się w żaden sposób? Serio? Tabletki, plastry, itp.
Liczenie na prezerwatywę mężczyzny, pijacki seks = nastoletnia wpadka.
Tak też się stało i Leonard z Penny niebawem zostaną rodzicami.

W temacie najmłodszych - bardzo miło, że zobaczyliśmy twarzyczki pociech Bernadette i Howarda.
Nie wiem kto wpadł na idiotyczny pomysł, że przez długi czas słyszeliśmy tylko dziwne “beczenie” maluchów. O ile z mamą astronauty miało to urok, to w przypadku jego potomstwa nijak mi nie grało.

Raj dostał kilka minut odcinka i nową miłość w postaci aktorki, która grała kiedyś Buffy. Miłość tradycyjnie nieodwzajemniona i żenująca. Ewidentnie nie było na niego już pomysłu. Szkoda.

Najważniejszym motywem był oczywiście Nobel dla Amy i Sheldona.
Otrzymaliśmy wybuch szaleństwa, metamorfozę Pani Fowler i wyjazd całej grupy do Szwecji.
Może to i miałkie, oczywiste i przewidywalne, ale spłakałam się. Samolubny dr Cooper po otrzymaniu najważniejszej nagrody w swoim życiu osobliwie podziękował wszystkim przyjaciołom ze sceny.
Nie wiemy, czy dokonała się w nim jakaś długoterminowa zmiana i nigdy się już nie dowiemy. W zasadzie to chyba na szczęście ;)
Układny, miły i serdeczny Sheldon, który pozwala siedzieć na swoim miejscu i nie zatruwa otoczenia analizami, to wybryk natury. Nuda.

Opowieść o “nerdach” posypała się już kilka sezonów temu, a odcinki bywały męczące. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się roześmiałam, czy nawet uśmiechnęłam. Cieszę się, że to koniec, a z drugiej strony z listy odpada kolejny tytuł “do oglądania”.

Zakończenie przeciętne.
Za Nobla dodam, za ciążę i brak innych pomysłów odejmę.
Sentyment dwunastu lat jednak robi swoje - 3 bobry.