I tyle w zasadzie byłoby w tym temacie ;)

Zerknęłam na premierę z dwóch przyczyn: Katie Stevens (znana z Faking It) i Aisha Dee (najlepsza koleżanka w Chasing life). I obie przyczyny wyglądają ślicznie.

Natomiast fabuła…
Trzy przyjaciółki pracują w poczytnym piśmie dla kobiet i starają się wybić, zrobić wrażenie, walczyć ze stereotypami itp., itd.

Szefowa nie jest zołzą z Vogue, ale też nie należy do najmilszych Pań. Motywuje swoich podwładnych, stawia im zadania i tym podobne.

Dziewczyny mają problemy…
Jedna rozstała się z chłopakiem i pisze o tym artykuł, druga spotyka się z przystojnym bossem, który ukrywa ich związek w tajemnicy, a Kat walczy o lesbijkę, której podarowała wibrator.
I kiedy już nie mogą wytrzymać jarzma i ucisku wychodzą na peron metra i krzyczą ;) W wieczorowych strojach.

Napompowana bańka z wyprasowanymi postaciami, zlokalizowana w przeszklonych biurowcach.
Nie jest to jednak bardzo złe.
Tylko czy jest sens poświęcać czas takiej miałkiej historyjce?
Ja mówię pass.

2 bobry.