Ostatnio przyjaciółka stwierdziła, że jedyny serial “wakacyjny”, który jakoś wciąga i da się oglądać to właśnie rzeczony The Sinner.
Odpaliłam i… po czterech odcinkach uważam, że miała rację ;)

Opowiem tylko początek.
Spoilery będą, ale niewielkie - bowiem nie chcę Wam psuć przyjemności.

Plaża, gorący dzień. Rodziny z dziećmi, starsi, młodzież. Wszyscy spędzają leniwy dzień. Kąpiele, opalanie - jak to na piaseczku ;)
I nagle kobieta-żona-matka wstaje i zabija przystojnego faceta. Z zimną krwią wbija mu nóż m.in. w serce i szyje.

Dlaczego wpadła w amok?

No i tutaj zaczynają się bardzo ciekawe wątki. Będziemy podróżować po jej przeszłości, dowiemy się jakie miała dzieciństwo i kim był dla niej nieznajomy.
Do dyspozycji mamy starszego detektywa, który chce jej pomóc i kilku innych fachowców  - ale na tym koniec zdradzania fabuły.

Akcja zagęszcza się z odcinka na odcinek i nic nie jest do końca oczywiste.
Świetne zdjęcia i bardzo dobra Jessica Biel.

Serial jest oparty na książce, ale z tego co czytałam wydarzenia w “The Sinner” mają się różnić od tych znanych z powieści.

Na dobry początek 3,99 bobra.