The Walking Dead – za mało Zombie w Zombie?

Już po finale jednego z najbardziej rozreklamowanych seriali USA, który bardzo szybko miał premierę w Polsce. W sobotę mogliście zobaczyć ostatni epizod. A cała seria liczyła ich… aż 6 – słownie sześć.
Pierwszy odcinek był świetny. Chociaż przyznałam się kilka razy, że nie przepadam za horrorami w ogóle, to już te z chodzącymi umarlakami mnie zwyczajnie bawią pierwszy odcinek wywarł na mnie spore wrażenie.

Przede wszystkim za sprawą charakteryzacji i niesamowitego, klimatycznego miasta. Wymarłe, zamknięte, ciche, z tysiącami ludzkich ciał leżących na ulicach. Główny bohater obudził się w szpitalu i szukał rodziny.
Wszystko fajnie, tylko… za długo. Akcja rozwija się powoli, a momentami męczy i nuży. Pół odcinka uratowani ludzie schodzą z dachu wieżowca do marketu, kilkanaście minut trwają rozmowy o tym, kto wyjdzie po broń. Pół odcinka ta sama grupa ludzi, w lesie rozmawia o życiu, zombie i urodzinach. Wszystko się wlecze i niepotrzebnie przeciąga, a my przecież czekamy żeby coś się działo!

Szczerze? nie przyzwyczaiłam się do żadnego z bohaterów, żadnego nie polubiłam na tyle, żeby mu kibicować i martwić się o niego. A chyba o to chodzi w serialach – prawda?

Finał zupełnie spaprany. Grupka ludzi ukrywa się w laboratorium. Ocalał jeden pracownik, a całe wojsko jest wybite. Jakim cudem? Przecież te „zombiaki” ledwo się ruszają, flegmatycznie przemieszczają się po mieście myląc kroki – jak nie przymierzając użytkownicy monopolowych na wsi 😉 i stękają. Przecież zabija je strzał w głowę! Czyżby wojsko nie dysponowało w ogóle bronią palną? W Ameryce?
Jeden żołnierz i kilka kulek w magazynie posprzątałby ze dwie dzielnice.

Moja opinia po całej serii – średnio. Główny bohater w kapeluszu to taki Chuck Norris tyle, że bez brody, zombie świetnie zrobione, sceny na ulicach robią wrażenie. I tyle. Reszta słaba i przeciągana. Ludzi w ekstremalnych warunkach, którzy walczą o życie wolę oglądać w Czas Honoru – tu przynajmniej coś się dzieje.

Namawiam Was niemniej do nadrobienia, przynajmniej żeby zobaczyć ile pieniędzy w Ameryce wydaje się na seriale i ich oprawę.

Bobry dam 2,5. Za rozczarowanie po wielkiej kampanii reklamowej, za brak bohatera, który przyciąga ALE z uwzględnieniem powyższych wątków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *