“I żyli długo i szczęśliwie” - tak rozpoczął się najnowszy odcinek Lekarzy. Alicja przeprowadza się do Maksa, panuje sielska atmosfera z dużą ilością czułości, namiętności i seksu. W pakowaniu pomaga Leon, więc wiemy, że przeszczep wątroby się udał. Scenarzyści zastosowali - moim zdaniem - znakomity manewr, który objawił się tablicą z napisem “Kilka miesięcy później”.
Czy było tak idealnie?

Tradycyjnie, w kolejnym serialu TVN ta idylla nie trwa więcej niż jeden epizod.

Ale zacznijmy od początku…

Alicja bardzo szybko wraca do pracy. Pierwszy przypadek, cukrzyka, któremu amputowano nogę to “hit” Internetowych kawałów sprzed wielu miesięcy. Mężczyzna potrzebuje zaświadczenia do ZUS’u w sprawie renty. Alicja - jak doktor ze znanego kawału/memu wpisuje mu “amputowałam pacjentowi nogę, na pewno mu nie odrośnie”.
Ja na podobne “żarty” reaguję słowami - “Starsze niż Internet”. Ale to zupełnie nieistotne ;)

Orda postanowił przeprowadzić się do Sylwii, która już czuje, że będzie tego żałować (mężczyzna, który układa swoje kosmetyki od najmniejszego do największego to zdecydowany ewenement).
Leon i Elżbieta nadal świetnie czują się w swoim towarzystwie - scena, w której rozmawiali o ponownym zatrudnieniu Alicji zakończyła się improwizacją - albo ja miałam takie wrażenie.

Biedne dzieci - pomyślałam widząc potomstwo Jivana, które na widok chipsów stwierdziło z radością, że przyjechał Mikołaj ;)

Nie jestem zwolenniczką słodkich batonów i niezdrowej żywności w diecie najmłodszych, jednak życie tylko na marchewce i sojowych przysmakach z pewnością nie jest spełnieniem marzeń żadnego małolata. Dodatkowo ich ukochana mamusia smaży sobie kiełbaskę i wcina na oczach dzieciaków ;) Bardzo podobała mi się reakcja Jivana, który nie jest w stanie zachęcić swojej rodzinki do przestrzegania zdrowych ale bardzo restrykcyjnych zasad żywieniowych.

Krzysztof w tym odcinku był bardziej zainteresowany jajami od “prawdziwych kur” niż nowym życiem Ali.

Tradycyjnie były dwa zabiegi operacyjne, jednak w tym odcinku były zupełnie nieistotne.

Alicja i Maks kłócą się o drobnostki, przygotowują wspólnie posiłki i rozmawiają. Cudnie.

Nadal dziwi mnie postrzeganie Alicji przez mężczyzn znajdujących się w jej otoczeniu.
Nie jest jakąś spektakularną pięknością, która paraduje w kusych ciuchach i kusi młodszych i starszych facetów, którzy tylko znajdą się w jej zasięgu.

Widać, że ojciec Maksa w nocy ewidentnie chciał zgwałcić Alicję - ale ZUPEŁNIE nie rozumiem powodów jego zachowania. Był pijany?
Ale dlaczego postanowił po rozmowie z narzeczoną swojego syna przyjść do jej sypialni i narazić się na postępowanie karne, utratę przyjaciela i prawa do wykonywania zawodu?

Ta Alicja naprawdę w ten sposób działa na mężczyzn w Toruniu?

Wątek jak dla mnie zupełnie nietrafiony i jeśli to doprowadzi do rozstania bohaterów (a wiemy, że tak się stanie) to chyba pobije wszystkie zdrady, które wcześniej widzieliśmy w serialach TVN.

Za odcinek 3 bobry.
Już tłumaczę: 1 tradycyjnie operacje, 1 za miłość Alicji i Maksa, którą scenarzyści nie pozwolili się nam dłużej cieszyć i 1 za resztę.

Maksa, który nie wierzy w niecny postępek ojca scenarzyści powinni wysłać do Afryki. Ups… :) - tak się niebawem stanie ;)