Myślałam, że dorośli aktorzy podciągną odcinek - bo Stasio się obraził.
A jak się stało? Zapraszam poniżej - z uwagi na Spoilery.

Czuję, że zmarnowałam godzinę ze swojego życia.

Brak Stasia i Oli nie odbił się pozytywnie na odcinku. A wręcz przeciwnie. Janinka odeszła - bo dla niej życie Fryderyka nie jest do zaakceptowania, natomiast wróciła Patrycja - i to w pełnej krasie.

Epizod był o tym, że dzieciak obraził się na ojca. Okoliczności “obrażenia” nawet dla mnie nie są jasne. Okazało się, że Fryderyk poinformował byłą żonę o miejscu pobytu Stasia, czym zawiódł zaufanie i “zdradził” latorośl.
Staś nie odbiera telefonów od taty i rozpoczyna się (po raz kolejny) bzdurna pogoń. Tylko tym razem to ojciec chce znaleźć syna, a pomaga mu upierdliwa koleżanka z pracy.

Jest kilka plusów -  Randka Wiktora i Gosi i spotkanie Izabelli z Benedyktem - gdzie ta druga sytuacja jest dużo lepsza i ciekawiej zagrana. Na uwagę zasługuje również Ilona Ostrowska, która pojawiła się w miejscu pracy Marianki i została zaproszona na urodziny Oli.
Szczerze mówiąc terapeutka jest idealną kandydatką dla głównego bohatera i mam nadzieję, że na urodzinach Oli w końcu lepiej się poznają.

Wszystkie postacie w tym serialu są przerysowane do granic możliwości. Każda wypowiadana kwestia, wydarzenie i sytuacja trąci telenowelą.

Po 9 odcinkach nie mam pojęcia z kim chce związać się główny bohater i czy Fryderyk czymś jeszcze zaskoczy. A odcinków będzie tylko 13, a nie 280 :)
Zamiast iść do domu Marty i dowiedzieć się, gdzie wybiera się Staś - Fryderyk postanawia przyprowadzić Patrycję do mieszkania (i doczekał się pocałunków).

Sama słodycz ma “manierę”, w zasadzie ma mnóstwo manier, sprawiających, że po raz kolejny oglądanie boli. To połączenie “Klanu” - gdzie wieje nudą i odcinka jakiejkolwiek telenoweli wenezuelskiej, gdzie wszystko dzieje się za szybko i człek stara się połapać.
Ten odcinek był bardzo słaby.
2 bobry - bo okazuje się, że bywały jeszcze gorsze ;)