„To nie jest zła dziewczyna” – po odcinku 12

Krótko i na temat. Nie będę się wysilać na opis relacji damsko-męskich głównych bohaterów, bo wróciliśmy do źródła. Maks jest obrażony, Alicja udaje niedostępną, a jak już rozumie, że źle postępuje, to zastaje swojego ukochanego w objęciach rywalki – nota bene siostry.

Ostatnio znajoma zapytała mnie czy oglądam „Lekarzy”. Przyznałam, że tak. – Zapytała: „Dlaczego w serialach TVN nie może być tak po prostu? Zakochują się w sobie, pasują do siebie i są razem po kilku odcinkach?”. Nie mam pojęcia – odpowiedziałam. To chyba taki „urok” tych produkcji.

Jedyne szczęście dotyczy postaci drugoplanowych, którzy w kilku odcinkach potrafią wyznać sobie uczucia i ruszyć do przodu.

Główni bohaterowie będą się miotać przez kilka sezonów i non stop łapać się na „tuleniu byłych lub niedoszłych”.

Orda i Sylwia rewelacyjni. Celibat, rozmowy o wspólnym życiu, zaledwie po kilku spotkaniach – udany wątek.
Tutaj jest humor i zabawa. Świetna scena w windzie.

Beatka jest rozpuszczona do granic możliwości. Nie przyjmuje do siebie faktu posiadania siostry – ale po jej zagrywkach w tym sezonie już nic mnie nie zdziwi. Wszak przez połowę odcinków okłamywała Alicję o uczuciu, które łączy ją z Maksem.

Leon nadal bezkonkurencyjny. Przypadki medyczne tym razem bardzo udane i mające wpływ na życie lekarzy (dobór aktorów drugoplanowych zdecydowanie lepszy niż w poprzednich odcinkach).
Pojawił się ginekolog Piotr – ale po raz kolejny tylko na kilka sekund. Szkoda, że Szymon Bobrowski w tym sezonie nie występował w stałej obsadzie (chociaż wszystkie portale, łącznie z Wikipedią twierdzą, że jest jednym, z głównych aktorów „Lekarzy”).

Toruń zimą… 🙂 Tak się cieszę, że niebawem będzie śnieg, bitwy na śnieżki i choinka.

Reasumując. Jestem zła na zagrywki głównych bohaterów. Chyba na randkę Alicji i Maksa poczekamy jeszcze kilka lat.
Reszta – bardzo przyzwoita, ale odcinek przeciętny.

2,5 bobra.

13 odpowiedzi do “„To nie jest zła dziewczyna” – po odcinku 12”

  1. Mam odrobine inne zdanie w kwestii Maksa i Alicji ale z resztą sie zgodze.I nawiąże do mojego ostatniego wpisu, z przed tygodnia, że komplikowanie wątków miłosnych w serialu to domena TVNu.Otóż myśle, ze gdyby chcieli nakręcić serial tak poprostu powinien mieć on 6 odcinków góra jeden sezon, natomiast dla TvNu liczy sie czysty zysk im wiecej tym lepiej i w ten sosób mieliśmy 4 sezony Magdy M która choć na początku okazała sie fenomenem później meczyła, to samo Przepis na życie i ciągłe wplatanie nowych adoratorów i intrygantek miedzy Anke i Jerzego i tak własnie z fajnie zapowiadających sie produkcji tworzy sie telenowele.

  2. martucha. Można to załatwić inaczej. Kochają się i razem starają się przeciwstawić innym. Masz rację to ewidentnie ta sama ekipa, która pracowała przy Magdzie M. Możesz nawet przeanalizować nazwiska. Tylko po kilku latach ja już nie chcę oglądać głupich decyzji niedojrzałych kobiet. To co było dobre 6 lat temu wcale nie musi się udać w 2012. I to się nie udaje. Alicja jest idiotką do kwadratu, a Maks jest ciapa, ślepa ciapa na zakusy innych kobiet – oczywiście byłych. Z Magdą M., tą dobrą Magdą M. jeszcze nas trzyma relacja Sylwii i Ordy – czyli powtórka z rozrywki w podobnej obsadzie…

  3. To było tak słabe, ze naprawde slabizna. Jakos ogladalam to tylko dla Maxa i Alicji i ku *pa. Juz od kilku odcinkow strasznie to slabe. Nie cierpie Alicji i Beaty.

  4. No bo zmienia sie jedynie sceneria, jednym razem jest to kuchnia innym sala sądowa albo sziatal ale fabuła ciągle ta sama, młodzi, piękni, w wielkim mieście, bogaci nie wiadomo skąd – fajnie sie to oglada ale sami na siłe do granic możliwości wplatając wątki typu: była żona, orzywający ojciec, zaginiona matka czy przyrodnia siostra totatnie odrealniają serial.I to co może mieć miejsce i jest nawet całkiem zabawne i nie rażce w brazylijskiej telenoweli w polskim seriau sie nie srawdza.

  5. My szczęscie głównyc bohaterów w serialu śledzimy dwóch, trzech odcinkach w środku produkcji i w ostatnim odcinku nawet nigdy nie wiem jak im sie ułożyło bo serial kończy sie w chwili gdy sie godzą i wracają do siebie.A spokojnie można by wyciąc i wyrzucic do kosza połowe scen. Ale myśle ze to w pewnym sensie też jest wina odbiorcy pozwalamy sobie wciskać taki kit, bijący rekordy popularności serial nigdy nie zniknie z anteny bo na reklamch stacje zarabiają krocie z koleji my jako odbiorcy nie wyobrażamy sobie jesiennej czy wiosennej ramówki bez naszego ulubionego serialu i tak z fajnej produkcji robi sie szmira, przykładem może być Plotkara w której ciągłe wymyślanie coraz to bzdurniejszych wątków kompletnie zabiło serial.Dobrym pomysłem na serial był Chichot Losu który liczył 13 odcinków i pokazał miłą, ciepłą opowieśc.

  6. Ja myślę, że cały problem polega na tym, że Alicja nie powinna być z Maksem. Zachowują się jak dzieci w przedszkolu, ich relacja i rozmowy są strasznie sztuczne i na siłę komplikowane. Dużo ciekawiej wygląda sytuacja Alicja – Piotr ale niestety to się nie uda za duże wymagania jak na polską produkcje.Bobrowski, który pojawia się na 10 sekund budzi większe zainteresowanie niż Małaszyński przez minut 20, niestety przyjęto, że to on jest przystojniakiem nr 1. Zgadzam się z resztą co do Ordy i Sylwii. Serial może mieć więcej niż jeden sezon tylko nie można przedłużać go powtarzaniem tych samych zagrań co drugi odcinek. Jak dla mnie jest to nieudana próba przeniesienia na polskie realia „Chirurgów”

  7. po tych komentarzach i newsie to mi się już przestaje chcieć ich wcale oglądać bo widzę ze lepiej nie będzie.. ( ja oglądam na bieżąco w tvn, wiec z tygodniowym opóźnieniem w stosunku do Was).

    Nie mogę tego zrozumieć…pewnie w ostatnich minutach ostatniego odcinka się nagle pogodzą.. pocałują i The End. W Prawie Agaty to samo będzie.

    Powiedzcie mi czy u nas powstał choć jeden serial w którym główni bohaterowie połączyli się wcześniej? tak żebyśmy mogli się nacieszyć ich szczęściem choć przez kilka odcinków?

  8. myślałam o tym betyli 🙂 Za przykład przedstawiam Ranczo, gdzie główni bohaterowie trochę inaczej do siebie trafili ale jednak od kilku lat są udanym małżeństwem. Szukam innych produkcji, z ostatnich lat: Hotel 52. Natalia i Artur też są niby razem ale na razie daleko im do doskonałości – non stop coś przeszkadza parze.
    Ogólnie to była domena TVNu – czyli pary, które pogodzą się, pokochają, a później kłócą o każdą pierdołę i rozstają. Obawiam się, że niebawem ze stałych związków zostanie nam tylko Ojciec Mateusz i jego rower i Bromski + Alex 😉

  9. Ana mam podobne odczucia – chyba Alicja nie powinna być z Maksem i dla dobra Piotra (czyli pojawiającego się na kilka sekund Bobrowskiego) z nim też nie. Są przyjaciółmi, praca w tym samym szpitalu byłaby nie do zniesienia. Dla mnie Małaszyński jest świetny chociaż musi grać to co mu napisali.

  10. Szczerze powiedziawszy to oglądając Małaszyńskiego tutaj pojawia mi się przed oczami obraz Piotra z „Magdy M”. Jak na ironię ciekawą postacią był Bartek (Bobrowski). Co do porównań do „Prawa agaty” to jak dla mnie jest pomiędzy serialami przepaść, każdy kolejny odcinek jest ciekawy a poszczególni bohaterowie rozwijają się a nie stoją w miejscu lub co gorsza, cofają się.

  11. Początek czyli pierwsze 4 odcinki Lekarzy dały mi nadzieję na świetny serial , początkowo rozumiałam też bohaterkę która nie ma ochoty na nową miłość bo musi poukładać swoje życie w nowym miejscu , ale kolejne odcinki zniechęcają coraz bardziej sytuacja między głównymi bohaterami jest niedorzeczna po pierwsze poważni ludzie będący lekarzami mający ponad 30 lat nie podchodza w ten sposób do związków , facet nie zabiega tak długo i uparcie o kobietę raczej szybko zmienia obiekt , natomiast kobieta w tym wieku raczej nie zachowuje się jak księżniczka nie do zdobycia . Po drugie powody dla których Alicja rezygnuje z Maksa są bez sensu kompletnie tak jakby były z Beatą kochającymi się siostrzyczkami , a przecież Beata zawsze była złośliwa dla Alicji więc to nielogiczne . Dużo więcej prawdy o życiu zawartej jest w relacjach Sylwia Orda . Ogólnie wątek przypadków medycznych ciekawy , niestety życie prywatne bohaterów porażka . Nawet zaskakujący wątek z odnalezionym tatusiem mimo że ciekawy to jednak zupełnie nierealny i naciągany. Co do innych seriali tvn to Przepis na życie trzymał poziom przez 2 sezony i jednak trochę tym szczęściem bohaterów się nacieszyliśmy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *