Koniec długiego weekendu i wolnego ;)
Czas wrócić do rutyny. Pierwszą prapremierą oczywiście są Lekarze.
Co u nich słychać?

Wynudziłam się przyznaję.
Kolejny odcinek, w którym akcja bohaterów nie posuwa się do przodu. Przegadany i prawie w całości skupiający się na wypadku Janka.

Oczywiście były też wątki poboczne. Leon dowiedział się, że jego córki przeprowadziły nielegalną operację i pofatygował się do Filipa. Oczywiście chłopak usłyszał kilka gorzkich słów - i co było do przewidzenia został “poproszony” o zakończenie związku z Beatą.
Basia zaczyna zastanawiać się czy związek z doświadczonym Leonem to jednak miłość. Oczywiście pod wpływem Karkoszki i wydarzeń z poprzedniego epizodu. Na deser rozmowa z Alicją.
Nie oceniam, gdyż nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Po raz kolejny przyznaję, że zupełnie nie podoba mi się układ Basia-Michał i uważam, że scenarzyści trochę “zaszaleli”. Nie wiem czy znajdzie się ktokolwiek, kto będzie kibicował tej parze.

W szpitalu pojawia się mały chłopczyk z siostrą. Alicja podejrzewa przemoc domową, dlatego zawiadamia policję. Na szczęście okazało się, że samotny, zapracowany ojciec nie bije dzieci.
Szczerze mówiąc nic ciekawego.

Krzysztof szuka ratunku dla Janka. Odnajduje specjalistę od kręgosłupa w leśnym domku i zabiera do Torunia.
Operacja trwa, jednak jak widać w ostatnich sekundach - Elżbieta nie ma co liczyć na dobre wiadomości…

Tak jak pisałam odcinek poniżej przeciętnej. Plusy operację i rozmowę Alicji z psychologiem. Brak Wanata, Jivana, na kilka sekund wrócił Orda.
2 bobry.