Wiemy już wszystko.
Prapremiera dała odpowiedź na pytanie:”Który z mężczyzn jest ojcem dziecka Olgi”?
Kilka słów i bobry poniżej.

Po dramatycznych wydarzeniach w poprzednich odcinkach, sytuacja odrobinę się uspokoiła.
Pogrzeb Olgi zajął tylko kilka chwil, dziwię się jednak, że poza Maksem na cmentarzu nie stawił nikt z pracowników szpitala. Chowano ich koleżankę - lekarza. Rojko spędziła trochę czasu w Toruniu, była również pacjentką. I nikt nie przyszedł aby ją pożegnać.

Keller i mąż Rojko postanowili przeprowadzić test na ojcostwo. W przeciwieństwie do naszych podejrzeń (Sonda) w 100% potwierdziło się, że to Maks jest ojcem Kubusia.

Szkoda mi Jivana. Orędownik ekologicznego życia, chlebki orkiszowe i wielki słój Nutelli na śniadanie dla dzieci ;) Nie ma to jak “dobrze” dobrany product placement. Jego potomstwo powinno popijać śniadanko jakąś Colą - byłby idealny obrazek.
Gajewscy nie doczekali się rozprawy sądowej, jednak do szpitala trafiła nauczycielka Antka, która skarżyła się na bóle nogi.
Oczywiście Jivan pomógł uleczyć kobietę, która spojrzała na niego “łaskawym okiem” i po raz pierwszy wysłuchała argumentów rodzica, który wierzy własnemu dziecku.

Iza uknuła prawdziwą intrygę. Zastanawiam się jak mocno trzeba być zdesperowaną aby wsadzić ukochanego za kratki, tylko po to aby pokazać mu, że może na mnie liczyć.
W spisek został wciągnięty informatyk, który zażądał dopłaty za zmianę w systemie - i to on może okazać się najsłabszym ogniwem w jej planach.

Przejdźmy jednak do pary Maks-Alicja. Oboje już wiedzą, że Olga nie kłamała i Maks jest ojcem dziecka. Wizyta w domu, historie o ostatnich zakupach konkurentki, wspomnienia i opowieści o podobieństwach łączących Kellera i Kubusia.
Ala chce podnieść na duchu męża, który został ojcem i stracił (toż to brazylijska telenowela) kobietę, która urodziła mu syna.
Nie rozumiem kompletnie rozmowy Kellera z Piotrem: “A jeśli ona wyjedzie? To nie będzie pierwszy raz”, “Ona musi wiedzieć czego chce”. I na deserek sama Alicja: “Nie musisz się z niczym śpieszyć, wracam do Torunia, chcę żebyś wiedział, że jestem”.
Czy ja kompletnie straciłam pamięć? Przecież to Maks powinien się kajać i błagać żonę o wybaczenie, bo po raz kolejny ją zawiódł. Wychodzi na to, że po wszystkich sytuacjach z ojcem-gwałcicielem, ciążą Olgi itp., zamiast kopnąć ukochanego w cztery litery to ONA składa mu deklaracje.

Ona uciekła? A on niewinny? A któż wyjechał do Somalii, kiedy musiał podjąć decyzję?
I nie mówcie mi tutaj o wielkiej miłości. Bo gdyby tak naprawdę się kochali, to nigdy nie rozmawialiby o rozwodzie i razem pokonywaliby wszystkie przeszkody.
Zawiodłam się na scenarzystach. Miałam nadzieję, że będą rozmowy o uczuciach, błędach i wybaczaniu.

W tym wszystkim główny wątek medyczny, czyli kobieta, która po operacji plastycznej piersi trafia w ciężkim stanie do toruńskiego szpitala nie był niczym szczególnym. Szkoda. Chociaż pojawił się Jarosław Boberek, to rola męża, który twierdził, że żona zrobiła sobie biust dla kochanka nie zostanie przeze mnie doceniona.
Podobnie sama operacja. Dużo lepsze widziałam w “Sekretach chirurgii”.

Elżbieta ucieka przed uczuciem Krzysztofa, który zaskarbia sobie sympatię jej rodziny (konna jazda i cukierki Rafaello).

Za całość, a przede wszystkim za to jak pokazano nam powrót Maksa i Alicji do siebie:
2 bobry.


To moja subiektywna recenzja. Być może macie inne zdanie.