Ostatnio oglądam mało filmów, a czuje potrzebę popisania o czymś więcej niż seriale ;)

Zacznę więc podsumowywać wszelkiego rodzaju programy w rodzimych stacjach.
PS. Nie martwcie się - będzie krótko i na temat.

Wczoraj zakończyła się siódma odsłona TTBZ.
Wygrała Kasia Popowska.

I tak sobie myślę. Gdyby zakazać tych Celine, Rihann, Freddich, itp.?
Przecież to już wszystko było.
Ani to śmieszne, ani oryginalne.

W zasadzie cała siódma odsłona mnie nudziła i raczej oglądaliśmy inne kanały, przełączając tylko na podsumowania występów - kiedyś nie do pomyślenia! Sobota wiązała się z 22:00 i “śmichami-chichami” jak mówiliśmy w rodzinie.
Nadrabiałam w serwisie Ipla.

Zabrakło osobowości, świeżych pomysłów, przekraczania barier, a przede wszystkim… poczucia humoru. Z sezonu na sezon artyści zbyt serio podchodzą do zadań. Nie ma luzu, a większość chce się popisać wokalizą.

I te duble.
Już nie mówię o Zenku i “Oczach zielonych”, ale ile jeszcze razy na scenie wystąpi Tina, czy Michael Jackson?

Wiecie kogo będę pamiętać? Sławomira jako Pana Rewińskiego!

Jeśli format ma przetrwać - czas na zmiany.
(Przewietrzyć garderobę i wtłoczyć gaz rozweselający ;)

Trzymam kciuki.
A Wy?
Macie jakieś spostrzeżenia?