Bardzo dobrze, że w końcu pojawił się dłuższy wątek młodzieżowy. Jednak nadal jak guma krawiecka ciągnie się to samo czyli Grochol i Gruba, którzy spełniają swoje marzenia i chcą realizować pasje + Mańka, które się na nich o to obraża. W końcu i ona znalazła to, w czym najlepiej się czuje i zaczyna myśleć…
Na efekty jej pracy będziemy musieli poczekać…

Co jeszcze w odcinku?

Zupełnie nie podobał mi się wątek wyjazdu integracyjnego Poli. Wciśnięty na siłę, słabo przemyślany, chociaż zajął dłuższą część odcinka. Cały czas oglądając skądinąd zgrabną Panią Olszówkę w dopasowanym stroju biegającą po lesie z karabinem paintballowym miałam wrażenie, że w 40-minutowym odcinku to ewidentna strata czasu. I nie myliłam się. I przełożony i asystent wypadli durnie. Pomysł scenarzystki zakończył się w każdym przypadku na próbach nawiązania bliższego kontaktu - czytaj: siedzeniu na aktorce okrakiem.

Beatka i Żabcia nadal mają problemy. Ona ma już doktorat i żyje z docentem w śmiesznej czapce ale cały czas chce więcej. Prawie ulega Leosiowi, później pod wpływem matki nie wyznaje prawdy ukochanemu. Ale zalana łzami wyznaje miłość swojej nowej rodzinie. Ani to wzruszające ani wstrząsające.

Mało Elki, Małgorzata proponuje Ance kolejne przyjęcie - podejrzewam z niespodzianką + brak Jada!

W zasadzie nie było żadnych pomysłów kulinarnych, ekipa Kardamonu pojawiła się na kilka sekund - już wiemy, że jeden z jej członków ma problem z alkoholem.
Wątek emerytów zupełnie obcięty. Jak widać Wanda ma problemy ze zdrowiem ale tradycyjnie, to Irenka gra pierwsze skrzypce.

Szczerze powiedziawszy odcinek o niczym, z kilkoma przerywnikami. Nie było przyjęcia na cześć Anki, Jerzy zaczyna krytykować kuchnię ukochanej, chociaż nadal między nimi czuję się chemię. I bardzo dobrze, że kłócą się o sprawy zawodowe, a nie wiecznie obrażają się o byłych/niedoszłych kochanków.

Kilka bardzo dobrych scen, w których widać kunszt aktorski Szyca i Piotra Adamczyka - improwizacja na wysokim poziomie. Nawet Pani Kumorek nie mogła powstrzymać uśmiechu.
W końcu ruszył się wątek Poli i Tadeusza + Mańki. Ale ogólnie to zdecydowanie najsłabszy odcinek tego sezonu.

1,5 bobra. Chociaż nadal Przepis na życie to serial, który lubię i z przyjemnością oglądam. Czekam na bardziej konkretne odcinki.