W zeszłym tygodniu wręcz rozpływałam się w zachwytach nad powrotem “To nie koniec świata” do rewelacyjnej formy.
Jak będzie tym razem?
Zapraszam poniżej.

Paweł znalazł test ciążowy i poczuł, że chce być ojcem. Nawet podzielił się radosną informacją z asystentką i upierdliwym klientem, który ostatecznie podpisał umowę.
W międzyczasie musieliśmy jednak oglądać kryzys gwiazdy, który został zażegnany po wspólnym gotowaniu. Mam wrażenie, że sceny były dodane jedynie po to aby w serialu mógł pojawić się zwycięzca TopChef’a.

Anka rozpoczęła pracę. Jednak nie została rehabilitantką, jej miejsce - jak to w życiu bywa zajął stażysta i znajomek kierownika. Jako pomoc radziła sobie nieźle, chociaż w międzyczasie wykonała kilka telefonów do Białej (w której działy się dramatyczne rzeczy).
Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy nachalny klient postanowił ją “uwieść” - że się tak miło wyrażę. Jako, że korpulentny Pan był bardzo ważną personą Anka dostała naganę i nie widząc wyjścia z sytuacji sama postanowiła się zwolnić przy radosnych piskach recepcjonistki, która ewidentnie trzymała za nią kciuki.

Darek szukał sali i turkusowych wstążek. Świetna scena z Młodym, który w warsztacie, przy mocnym oświetleniu demonstrował szefowi ilość turkusu w “turkusie” ;)

Jednak cały odcinek zajął powrót Stanisława
, który chce wrócić do rodziny po romansie. Od chęci kontaktów z córką, po moment załamania i próbach odebrania sobie życia, w akompaniamencie śmiechu Kazimierza, który szukał powrozu i nazywał go tchórzem.
Bójka przyjaciół zakończyła się w szpitalu, gdzie panowie zgodnie twierdzili, że połamali kości na mydle.
Najgorzej z powrotem niewiernego radzi sobie Ulka. W końcu po rozmowie z Anką dziewczyna powoli się przełamuje i niebawem postanowi porozmawiać z tatą.

Powiem szczerze to nie był tak dobry odcinek, jak poprzedni. Kilka niepotrzebnych wątków, mało Darka i jego rewelacyjnych tekstów - dlatego jeden z nich wyróżniam w tytule.
Cieszę się, że Stanisław wrócił i naprawdę jestem ciekawa, czy uda mu się zdobyć zaufanie Halinki. Na razie nich sobie piecze te kaczki dla Kazimierza i przyprawia sałatki.
Anki mi żal. Możliwe, że niebawem Warszawa ją znuży i postanowi wrócić.

Za całokształt 3 mocarne bobry.

fot. Polsat. S.A.