„Uciekłem jej” – po odcinku 1×03

Tradycyjnie już recenzja prapremiery poniżej.
Ile bobrów i za co?
🙂

Naprawdę będę zrzędliwa i okrutna. Nie ma to nic wspólnego z moim prywatnym nastrojem – bo chociaż zawsze staram się być obiektywna, dzisiaj mam naprawdę świetny humor i myślałam, że wieczorny seans „Samej słodyczy” będzie relaksem – ot kolorowym cukierkiem na zakończenie miłego dnia.

Trzeci odcinek pokazał wszystkie słabe punkty serialu.
Nie wspomnę już o przerysowanej do granic możliwości Patrycji i grze Natalii Klimas – chociaż to bolało. Ale myślę, że w poprzednich recenzjach wylaliśmy mnóstwo żółci i wiadra pomyj, więc dzisiaj odpuszczam 😉

Olaf Marchwicki jako Staś poradził sobie… (szukam słowa) tragicznie. Sceny z dzieciakiem są nie do zaakceptowania, a monologi wygłaszane przez niego sprawiają, że wstyd mi patrzeć w ekran komputera.
Już nie mówię o młodych gwiazdach z USA ale porównajcie sobie postać Stasia do chociażby chłopaków z Rodzinki.pl. To jakaś przepaść.

Wątki beznadziejne. Kolejny tydzień oglądamy przez 40 minut pogoń za rozpuszczonym dzieciakiem, momentami okraszaną wydarzeniami z życia innych bohaterów.
Dzisiaj w zasadzie takich wydarzeń nie było – poza wypadkiem Tajfuna, przyjazdem ojca Oli i wizytą w zakładzie fryzjerskim, gdzie klientami byli znani, polscy projektanci mody. Wszystkie trwały ułamki minut, więc ciężko cokolwiek oceniać.

Jeśli po pierwszym odcinku miałam nadzieję na śmiech, wzruszenia i ciekawe kreacje aktorskie, po dzisiejszym epizodzie czuję się oszukana.

Co mam napisać o akcji, której nie było?
Może Wy będziecie umieli coś docenić… Może ja coś przegapiłam. Chętnie zrewiduje ocenę.

1 bóbr.

5 odpowiedzi do “„Uciekłem jej” – po odcinku 1×03”

  1. Sic! Oszustwo w tym odcinku zaczyna się już w pierwszych minutach, kiedy Piotr Fronczewski super zmysłowym głosem robi za alter ego Frycka Rekruta, bo główny bohater to taki „pan Kaleson”, słodycz swojej mamusi, któremu trudno znaleźć porozumienie genetyczne z własnym synem. Rekrutacja do roli ojca odbywa się nader w ciężkich warunkach;)

    Marta wraz z tajemniczym panem Dziubkiem alias plecami spod prysznica lub głosem z mroku taksówki realizująca młodzieńcze marzenie o Wenecji mimo wszystko – słabe:(

    Staś – niestety tylko chwilami naturalny. Ola – fakt, czasem zerka w kamerę, ale jej wypowiadane kwestie są do przyjęcia.

    Patrycja – nie wylewając żółci – w roli przerysowanej idiotki mega kiczem trąci. Po całości. I nikt mi nie wmówi, że jest światowo i stylowo…

    Plusy odcinka – zdecydowanie Tajfun, a także pani psychoterapeutka ze swoimi problemami gotowa innym nieść pomoc;)

    To tyle i aż tyle, bo zamiast świętowania, czuję się mocno rozczarowany:(

  2. zdzisiek. To ile bobów dasz?
    Wszystko mi się zgadza, poza Stasiem, który nie był naturalny nawet na kilka sekund. I nic w „tej roli nie widzę”.
    Poszukaj innych plusów. (ogólnie 0.5 bobra za Tajfuna i i 0.5 bobra za Damięckiego jako Osę = bóbr.)

  3. 3 odcinek był najnudniejszy ze wszystkich, a liczyłam na fajny serial. Po 1 a nawet jeszcze po 2 odcinku była nadzieja.
    Liczyłam na fajną rolę Mateusza jako Osa. Myślałam, że jego salon to będzie taki kolorowy świat. Jak do tej pory Mateusz pojawia się na krótką chwilę

  4. Ile dam? Co najwyżej 1,25;) Po pół za Tajfuna i panią psycholog z problemami oraz 0,25 za Osę, bo mało się działo, ale chłopisko ma na pewno dobre serce:) A Staś? Naturalny był przy stole u ojca, przez chwilę i już miałem nadzieję, że się chłopak otworzy na dobre przed kamerą ( w poprzednim odcinku był bardziej sztuczny), ale niestety. Postanowiłem też, że nie będę się już więcej czepiał Patrycji (chyba że zasłuży na pochwały), bo aktorka orze jak może, ale koń jaki jest każdy widzi i nie pomogą nawet modne stylizacje ani drapieżny makijaż. A szukać to mam gdzie, przepraszam? Chyba w następnych odcinkach. Tu muszę się mocno zastanowić, czy warto poświęcić 40 parę minut na przereklamowane „słodkości”;)

  5. Z odcinka na odcinek coraz gorzej.
    Miał być normalny serial obyczajowy, a wyszła jakaś groteska. Wszystkie postaci okropnie przerysowane. Nie wiem, czy się skuszę na kolejny odcinek…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *