W starciu Rozen vs Oporny - TVN wygrywa nokautem.

Nie zakochałam się jednak w tym serialu jak miało to miejsce po pierwszym odcinku “Przepisu na życie”. Tam od razu chciałam wiedzieć co dalej u Anki i jej rodziny, tutaj owszem zaciekawił mnie scenariusz i zdecydowanie polecam zobaczyć tą produkcję jednak muszę zobaczyć więcej.

Jan Englert rewelacyjny. Polubiłam tą postać i uważam, że jeszcze sporo namiesza w dalszych odcinkach. Powściągliwy, inteligentny dżentelmen. Bardzo mnie rozbawiły sceny z udziałem pani Szapołowskiej. Wiemy przecież, że Pan Jan wyrzucił ją z Teatru, a teraz muszą grać parę ;) i opatulać się szaliczkiem.
Gdyby nie świat plotkarski nikt by nie przypuścił, że mają o cokolwiek do siebie żal. Profesjonaliści.

Oporny jak na razie taki sobie. Zbyt szybko udało mu się znaleźć ukryte diamenty (mówię o drugim razie aby nie popsuć przyjemności tym, którzy jeszcze nie widzieli odcinka) i figurkę. Momentami trochę ciapa, innym razem super błyskotliwy umysł, który w kilka sekund potrafi rozwiązać najtrudniejszą zagadkę.
Żurek jest śliczny, jednak na razie nie mógł się wykazać grą aktorską - niezły moment z wejściem na pocztę i podawaniem się za geja. Mam nadzieję na więcej.

Początek świetny - montaż wyjścia z więzienia i przeniesienia policjanta - rewelacja. Na szczególną uwagę zasługuje również muzyka w kilku wątkach (gwizdanie GENIALNE). Bołądź nie jest zła, zdecydowanie lepsza jest jednak Herman (która ma jedną z najgłupszych fryzur jakie widziałam w serialu ;)

Postacie trzecioplanowe czyli kioskarka, pracownicy więzienni i pani z poczty bardzo dobrze obsadzone.

Przed końcem odcinka trochę się wynudziłam, w kilku momentach uznałam, że scenarzyści przegięli, nie było wątków komediowych. Ogólnie nieźle.
Serial ogląda się błyskawicznie i naprawdę nie czuje się upływu 40-kilku minut. “Układ warszawski” nie jest złym serialem policyjnym ale umówmy się  - to nie jest Pitbull.

Za mile spędzony wieczór i jak zwykle na zachętę 3,5 bobra. Czekam na więcej.