Zrobiłam sobie maleńki maraton z nowością AXN. Kryminał ogląda się nieźle, sprawy są ciekawe i dość oryginalne, a plejada postaci daje radę.
I powiem Wam, że zostałam “wciągnięta” i czekam na więcej (niestety po czterech odcinkach Miasta skarbów nie mogę się przekonać do odpalenia Vod).

Oczywiście nie wymagajcie cudów. To nie jest mroczny Pitbull, czy klimatyczny Glina.

Ultraviolet to bajka o grupie młodych ludzi, którzy dzięki portalom społecznościowym i dostępie do nowinek technologicznych rozwiązują zagadki.
Ach! Gdyby Ojciec Mateusz miałby podobne wsparcie, to każdy morderca z Sandomierza byłby złapany w sześć minut, a resztę czasu odcinka można by śmiało poświęcić na kulinarne potyczki Natalii, czy szachowe rozgrywki ;)

Marta Nieradkiewicz początkowo mnie mocno irytowała, ale po trzeciej odsłonie już kupuję jej manieryczność i luz.
Kulesza i Topa jeszcze się nie rozkręcili, Fabijański bardzo przystojny ;)

W trzech zdaniach o czym to serial:
Jest grupa o nazwie “Ultraviolet”, która zbiera się w Internecie i rozmawia ze sobą za pomocą komunikatorów. Są siostry blogerki modowe, pracownik lotniska i orientalny haker.
Ola - główna bohaterka nie mogąc poradzić sobie z bezradnością policji (niebieskich) dołącza do fioletowych i wraz z “wujkiem” zaczynają prace detektywistyczne.

Kto im za to płaci? Nie wiem.
Owszem padło na początku zdanie, że nie biorą każdej sprawy i pomagają tylko wybranym. Ale już w pierwszym odcinku zupełnie za darmo rozgryźli przypadek zmarłej dziewczyny.

Oglądam bez poczucia obciachu. Dialogi są niezłe, jest nowocześnie i kolorowo.

Polecam.
3 bobry na dobry początek.