Nie wiem czy wszystkie kobiety mają oczy w mokrym miejscu - ale po obejrzeniu tego odcinka kilka z pewnością sobie to uświadomi.
Wiem, że tak było w oryginalnej wersji, zdawałam sobie sprawę z kolejnych wydarzeń od dawna, jednak zżyłam się z polskimi bohaterami jak widać bardzo mocno.

Uwaga! Dziewiąty odcinek to wysyp wzruszeń.

Julia nie żyje. Wszystkie minuty, sekundy pełne szczęścia i nadziei poprzedzające wypadek samochodowy jeszcze bardziej Wami wstrząsną. Grupa przyjaciół, która wspiera Adama w najtrudniejszych momentach - i sam Wilczak - fascynujące.
Tutaj już nie widać typowej gry aktorskiej. Przez kilka lat pracy na planie aktorzy zgrali się ze sobą i ich żal po “odejściu” głównej postaci jest naturalny. Przejmujący, powodujący ciarki na całym ciele. Nawet widać jak Iza odstaje od reszty - Sonia Bohosiewicz nie grała w ostatnich odcinkach i widać różnicę w grze aktorskiej jej i Magdaleny Popławskiej.

Agnieszka, Krzysztof i Piotr (którzy byli od początku) najbardziej odczuwają odejście przyjaciółki. Wszystkie inne wątki odeszły na dalszy plan. Każdy z bohaterów przeżywa swój ból inaczej, jednak widać wzajemne wsparcie. Nie ma co opisywać ceremonii pogrzebowej i wspomnień związanych z Julią. Każdy fan przeżyje to na swój sposób - ja się popłakałam.

Wróciła Iza. Nie tylko przyjechała luksusową limuzyną i zamieszkała (na prośbę Leny) w starym domu. Iza jest w ciąży! I nadal jest cudowną, sympatyczną i piękną kobietą. Nie dziwi nas, że kręci swojego byłego męża. Podejrzewamy, że z wzajemnością. Już niebawem na jaw wyjdzie zdrada Leny.
Dlaczego Piotr nie przeniósł swojej młodej i szczupłej! żonki do wspólnego łoża?

Była jeszcze Oksana, która niespecjalnie przejęła się najważniejszymi wydarzeniami odcinka - ma na głowie swój romans z Darkiem. Trochę dziwne, przecież bardzo dobrze znała Julkę i powinna po niej uronić kilka łez.

Reasumując - najsmutniejszy odcinek w historii “Usta usta” i jeden ze smutniejszych odcinków w polskim serialu (chociaż na licencji). Każdy zadaje sobie pytanie - “Jak ja zareagowałbym” na wiadomość o śmierci i to takiej błyskawicznej ukochanej osoby? Nie mam pojęcia czy metoda Adama nie jest skuteczna. Nie wiem. I mam nadzieję, że nigdy się nie dowiem.

5 bobrów za łzy, aktorów i ich niebagatelne podejście do “uśmiercenia” koleżanki z planu. Dodatkowo muzyka.