Z serialami nadawanymi raz w tygodniu jest tak, że człowiek nie może wytrzymać do jutra (bo jutro nastąpi dopiero za tydzień) i kupuje “przedpremierę” w tym wypadku na VOD.
Żałuje, że tak mocno chwaliłam Roberta i teraz (chociaż zanosiło się na to od dawna)

kiedy jak szczeniak zostawił Izę i przy okazji dodał, że w związek z kobietą z dzieckiem nikt by się nie wpakował - uważam go za ostatniego drania. Chociaż Pani Bohosiewicz robi wszystko, żeby jej życie - serialowe nie wpłynęło na odbiorców źle - jak na razie jej były jest dla mnie zerem (być może jak w oryginalnej wersji okaże się, że miliarder zaprosi ją z dzieckiem do NY - ale chce to zobaczyć. Jak można ponownie zdobyć zaufanie kobiety).

Dzisiaj wszystko mnie drażniło jak Agnieszkę.

I wątek z zgubionym pierścionkiem maglowany przez wszystkie seriale tego świata i pani nauczycielka, która odpytywała Piotra z przypadków (chociaż zna się na polskiej reprezentacji) i Agnieszka, która sama nie wie czego chce.

Serio jest tak, że trzeba wydać miesięczną pensję na pierścionek zaręczynowy? To jest tradycja?
I te wszystkie obrzydliwe perełki z milionami perełek po bokach tyle kosztowały?
Wcale nie dziwię się dziewczynom, że sceptycznie podeszły do ogromu tej osobliwej biżuterii.

Ten odcinek był w całości o przygotowaniach do ślubu.
Jak kupić suknię, garnitur, gdzie przygotować wesele? Każdy pomysł bardziej dzielił narzeczonych niż łączył.  Na ich przykładzie widać, że niekiedy nie warto przepłacać… Czy zawsze za pościel, lub patelnię do dań chińskich fajnie jest się pakować w kredyty?

Po raz pierwszy padło słowo “Rozwód” i to ze strony Piotrka, a nie jak dotąd przypuszczaliśmy z ust Izy.

Odcinek nie był zły. Na szczególną uwagę zasługują sceny pogoni Agnieszki za złodziejem, wizje Krzysztofa z ugotowanym królikiem - pamiętacie jaki to był film? I scena zakupu garnituru.
Dobrze, że Krzysztof pozbył się już Anity - ale jak wiadomo nadal nie będzie różowo.

Usta usta to jeden z najlepszych polskich seriali. Bez dwóch zdań, chociaż ubolewam, że produkcja nie jest stricte komediowa. Szkoda, że nadal jest aż tak dużo dramatu - a wiemy, że będzie dużo gorzej…

Nie wiem czy pisać - czekam na więcej. Bo ja wiem, jak się to skończy. A Raczej jak skończyło się Cold Feet…

fot. http://ustausta.plejada.pl/