To już ostatni odcinek drugiej serii. Bardzo dobry odcinek, w którym zawarto humor i łzy wzruszenia. Nie będę psuć przyjemności tym, którzy jeszcze nie oglądali - ale Usta usta nr 25 to pozycja obowiązkowa.
Odcinek o odpowiedzialności, pomocy najbliższym i no co dużo gadać. O miłości.

Świetnie, że kłótnia z powodu Beaty Motyl trwała tylko kilka minut i nie była sztucznie napędzana. Wszyscy skulili uszy, a Krzysztof w kilku żołnierskich słowach wyjaśnił Julce, że zachowuje się co najmniej głupio. Przecież sama przespała się ze swoim byłym, a Adam jej to wybaczył.
Kolejna rewelacyjna scena, to Krzysztof, który wziął mamę Piotrka za sprzątaczkę: “Pani kibel wyszoruje tylko dokładnie!”.
Krzysztof się zmienił. Miał chyba do wykonania największą pracę aktorską i naprawdę przez dłuższy okres czasu aktor był postrzegany przez pryzmat małego ekranu - jako zadufany w sobie bufon, którego nie da się lubić. Marcin Perchuć gra jednak swoją rolę perfekcyjnie - nigdy nie chwaliłam, pomijałam w recenzjach, nie dawałam bobrów. Kajam się.

Głównym wątkiem była sprawa adopcji Julki i Adama. Zakochali się w pierwszej pokazanej im dziewczynce - Marysi. Przepiękna, rozczulająca scena w domu zastępczych rodziców, kiedy zestresowany Adam w drodze z WC rozmawia z małą w pokoju i reklamuje jej nową mamę. Świetny Paweł Wilczak, dobry scenariusz i dialogi. I Hannah Montana… to kicha, a Shrek wymiata :)
Młoda aktorka trochę spięta ale w zasadzie taka miała być.

Piotr ma wreszcie wymarzonego psa. Wprowadza się do niego mama, która ma kłopoty z pamięcią. I o ile na początku jest urocza w zapominaniu o błahostkach i gotowaniu domowych obiadków, to widz jest bardzo szybko poinformowany, że ze starszą Panią dzieje się coś niedobrego. Piotrek deklaruje, że zaopiekuje się mamą, jednak kobieta nie jest przekonana do tej decyzji. Ostatecznie za pomocą Krzysztofa znajdują jej rewelacyjny Dom opieki. Pochwała dla Antoniny Girycz, która wcielała się w rolę mamy.

Na kolejne uznanie zasługuje praca kamery - czyli firmowanie z perspektywy psa. Nie dość, że bez kolorów, to jeszcze podążaliśmy za jego oczami - świetny pomysł. Ogólnie wątek z psem był jednym z najlepszych w tym odcinku. Chodziło przecież o branie odpowiedzialności za drugą istotę. Kiedy Piotr decyduje się oddać psa do schroniska, a później jednak po niego wraca i oddaje mamie - co tu dużo gadać… świetne.

Jedynym wątkiem, który był niejako oderwany od całej sentymentalnej akcji powrotów i wzruszeń była Lena i jej problemy z umawianiem się z szefem firmy + brak awansu. Wiemy jednak, że postać Leny będzie bardzo znacząca w trzeciej serii i to z nią będą związane losy bohaterów. Toteż musimy zobaczyć jej przemianę.

Ostatnia scena to ciarki. Niby nic, zdania wypowiadane są spokojnie, akcja dzieje się w gabinecie lekarskim ale cicho, powoli i bez wielkich słów dowiadujemy się, że Julia jest w ciąży! I jakie to wzbudza u widza emocje :)

Nie będę pisać elaboratu. To jeden z najlepszych odcinków w historii tego serialu. Bohaterowie dorastali na naszych oczach, a teraz trzymamy kciuki za podjęte przez nich decyzje. A to co aktorzy robią z tym serialem to mistrzostwo świata. W Polsce.
Krótko zwięźle i na temat: 5 bobrów.

fot.ustausta.plejada.pl