Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy w połowie drugiego sezonu, a ja nie napisałam o tym serialu ani słowa.
W zasadzie to postanowiłam sobie go całkiem odpuścić, a nadrobić gdzieś podczas wakacyjnego przetwarzania ogórków.
Tylko, że to jest fenomen.
To jest słabe, powtarzalne, dukane jak z przedstawienia amatorów, a jednak wciąga ;)

Nadrobiłam, polecam jeśli macie prace domowe do nadgonienia, lub leżycie z przeziębieniem, a mózg nie ma ochoty na wyszukane rozrywki ;)
Szczegóły poniżej.

1. Zacznijmy Konfliktów.
Nie mówię, że w każdym, ale z chęcią wysnuję tezę, że w większości odcinków, które widziałam jest sprzeczka: Rodzic/Opiekun kontra dziecko.
W głównym wątku idealnie sprawdza się Grzesio, obrażający się raz na tatkę, innym razem na mamę. Najchętniej jednak czuje uraz do “macochy”.
Dodatkowo:
Blogerka, Dziewczyna z wojska, gnębiony dzieciak, czy kobieta po odbyciu kary więzienia.
Czekam na relację z ojcem uznanym za zmarłego.

2. A propos Wilczyńskiego.
Pochował sztabki złota w grobie, a już dzisiaj, natychmiast! chce je odzyskać. To się gościu zdecyduj: Potrzebujesz pieniędzy na życie, czy tak sobie zakopałeś skarb i boli Cię, że inni nim dysponują?
I druga sprawa. Zdjęcie w rękach Adama, a na nim tata sprzed lat, który nijak się nie zmienił. Nadal ma chociażby brodę. Dochodzi do konfrontacji i syn nie poznaje…

3. Bohaterowie.
Rozmowy w zasadzie nie istnieją. Rankiem jest śniadanie do łóżka, wieczorem rozstanie. Wieczorem randka z makaronem, świt przynosi focha.
Matka jedzie na egzaminy, więc nie ma kto się zająć dzieciakiem. Ostatecznie Grześka przejmuje starszy przyjaciel domu. Gdzie jest ojciec? - Ma plany związane z ukochaną.
To oni nie znają terminów ważnych wydarzeń?
Smutek rozstania wynagrodzi nowy facet. O zachowaniu Justyny nawet nie wspomnę.

3. Dialogi to najsłabsza część.
Momentami śmiałam się w głos, bowiem i Ukryta prawda i Trudne sprawy mają godnego następcę.
“- Co się stało?
- Nic.
- Porozmawiajmy normalnie.
- Przecież rozmawiam normalnie.
- Widzę, że o coś Ci chodzi.
- Możemy porozmawiać później” (…) I w podobny deseń. ;)

A teraz plusy.
Pisałam sezon wcześniej, że to ewidentne połączenie Ojca Mateusza i dowolnego serialu z wątkiem medycznym. Produkcja pstryczkiem w nos wprowadziła mi do obsady Żmijewskiego, który mimo głupotek scenariuszowych dodaje odrobinę kolorytu (uwielbiam interakcje z Panią Foremniak - jak nie podduszanie, to grożenie bronią ;)

Szarek i Ewa to moi ulubieńcy. Ilość idiotycznych zachowań mężczyzny wystarczy na kilka produkcji. Kiedyś go broniłam, obecnie jestem zachwycona charakterem i prowadzeniem postaci. Idealny policjant z kawałów.

Pół bobra dostaje też dr Zych za jedno zdanie: “Po cholerę Panu pająki afrykańskie?”. No bo w zasadzie… Po cholerę komukolwiek takie stworzenia? ;)
2,5 bobra.

Ps. Myślę, że muszę się bardziej skupić na tym tytule