W rytmie serca 2. Odcinki 1-7. Nadrabiam zaległości

Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy w połowie drugiego sezonu, a ja nie napisałam o tym serialu ani słowa.
W zasadzie to postanowiłam sobie go całkiem odpuścić, a nadrobić gdzieś podczas wakacyjnego przetwarzania ogórków.
Tylko, że to jest fenomen.
To jest słabe, powtarzalne, dukane jak z przedstawienia amatorów, a jednak wciąga 😉

Nadrobiłam, polecam jeśli macie prace domowe do nadgonienia, lub leżycie z przeziębieniem, a mózg nie ma ochoty na wyszukane rozrywki 😉
Szczegóły poniżej.

1. Zacznijmy Konfliktów.
Nie mówię, że w każdym, ale z chęcią wysnuję tezę, że w większości odcinków, które widziałam jest sprzeczka: Rodzic/Opiekun kontra dziecko.
W głównym wątku idealnie sprawdza się Grzesio, obrażający się raz na tatkę, innym razem na mamę. Najchętniej jednak czuje uraz do „macochy”.
Dodatkowo:
Blogerka, Dziewczyna z wojska, gnębiony dzieciak, czy kobieta po odbyciu kary więzienia.
Czekam na relację z ojcem uznanym za zmarłego.

2. A propos Wilczyńskiego.
Pochował sztabki złota w grobie, a już dzisiaj, natychmiast! chce je odzyskać. To się gościu zdecyduj: Potrzebujesz pieniędzy na życie, czy tak sobie zakopałeś skarb i boli Cię, że inni nim dysponują?
I druga sprawa. Zdjęcie w rękach Adama, a na nim tata sprzed lat, który nijak się nie zmienił. Nadal ma chociażby brodę. Dochodzi do konfrontacji i syn nie poznaje…

3. Bohaterowie.
Rozmowy w zasadzie nie istnieją. Rankiem jest śniadanie do łóżka, wieczorem rozstanie. Wieczorem randka z makaronem, świt przynosi focha.
Matka jedzie na egzaminy, więc nie ma kto się zająć dzieciakiem. Ostatecznie Grześka przejmuje starszy przyjaciel domu. Gdzie jest ojciec? – Ma plany związane z ukochaną.
To oni nie znają terminów ważnych wydarzeń?
Smutek rozstania wynagrodzi nowy facet. O zachowaniu Justyny nawet nie wspomnę.

3. Dialogi to najsłabsza część.
Momentami śmiałam się w głos, bowiem i Ukryta prawda i Trudne sprawy mają godnego następcę.
„- Co się stało?
– Nic.
– Porozmawiajmy normalnie.
– Przecież rozmawiam normalnie.
– Widzę, że o coś Ci chodzi.
– Możemy porozmawiać później” (…) I w podobny deseń. 😉

A teraz plusy.
Pisałam sezon wcześniej, że to ewidentne połączenie Ojca Mateusza i dowolnego serialu z wątkiem medycznym. Produkcja pstryczkiem w nos wprowadziła mi do obsady Żmijewskiego, który mimo głupotek scenariuszowych dodaje odrobinę kolorytu (uwielbiam interakcje z Panią Foremniak – jak nie podduszanie, to grożenie bronią 😉

Szarek i Ewa to moi ulubieńcy. Ilość idiotycznych zachowań mężczyzny wystarczy na kilka produkcji. Kiedyś go broniłam, obecnie jestem zachwycona charakterem i prowadzeniem postaci. Idealny policjant z kawałów.

Pół bobra dostaje też dr Zych za jedno zdanie: „Po cholerę Panu pająki afrykańskie?”. No bo w zasadzie… Po cholerę komukolwiek takie stworzenia? 😉
2,5 bobra.

Ps. Myślę, że muszę się bardziej skupić na tym tytule

2 odpowiedzi do “W rytmie serca 2. Odcinki 1-7. Nadrabiam zaległości”

  1. Pamiętam, że w czasie trwania pierwszej serii dosyć mocno broniłam tej produkcji, ale teraz…jestem zła. Bardzo. Żeby było ciekawiej, serialu już nie oglądam, ale czytam streszczenia, bo jestem ciekawa, co dalej. Ale im dalej tym gorzej. Ja rozumiem, że Adam i Marysia MUSZĄ w końcu być razem, ale to wszystko jest tak strasznie na siłę. I jeszcze to pewnie Weronika wyjdzie na tą najgorszą.

  2. Mam z tym serialem identyczny problem – oglądam, mimo że mam świadomość wszystkich jego wad. I jest ich zdecydowanie więcej niż zalet. Oczy i uszy często bolą… Ale to co się dzieje w ostatnich odcinkach jest dla mnie totalnym hitem – z racji tego, że trzeba połączyć Adama z Marysią to z Weroniki robi się …. no wiadomo kogo;). Najlepszy i tak jest Adam, któremu dzień czy dwa po rozstaniu z Werą zaczyna się wydawać, że między nim a Marią „coś się dzieje”. Serio? Wyprowadziła się od niego dziewczyna z którą był rok, półtora (już pogubiłam się jak czas płynie w Kazimierzu Dolnym), na której rzekomo bardzo mu zależało i była dla niego bardzo ważna, a z jego strony nie widać ani odrobinki żalu ani refleksji xd Jedna odeszła to nie tracąc czasu bierze się za drugą. I on niby taki empatyczny, wrażliwy… lekka niekonsekwencja w prowadzeniu postaci xd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *