Z tym serialem mam jeden problem.
Niby jeden, ale za to olbrzymi ;)

PRZEWIDYWALNOŚĆ.

Gdyby ktoś zapytał mnie po wrześniowej premierze w Polsacie “Czy w Finale Marysia wyjdzie za Roberta?” - mogłabym obstawiać u bukmacherów poprawną odpowiedź.

Od momentu przybycia Adama do pięknego Kazimierza w zasadzie nie czytając streszczeń byłam pewna, że prędzej czy później wróci on do matki swojego dziecka.
A ona zrozumie, że go kocha.

Jak wiemy akcja rozwlecze się jeszcze w czasie, bowiem na razie pielęgniarka uciekła sprzed ołtarza, a nasz doktorek zaproponował policjantce wspólne mieszkanie.

“Uwielbiam” takie momenty jak: Jak operacja się uda, to wyjawię Ci prawdę o ojcu. Operacja się udała, jednak rekonwalescencja potrwa dłużej i potrzeba antybiotyków. “A to Ci nie powiem” ;)
Ależ emocje, ależ wyczekiwanie i obgryzanie palców ;)

Nasz “Wujek dobra Rada” w każdej sytuacji podkreśla, że jest lekarzem i ma rację (jak student prawa, weganin, trenujący CrossFit ;) Bowiem zawsze ma rację ;)

Przypadki medyczne słabiutkie. Takie toto “łopatologiczne”. Nie ma porównania chociażby z Lekarzami na Start. Policjanci są tak bezradni, że momentami, aż żal na nich patrzeć. Szarek - poniżany przez przełożoną non stop. Przykre.

W kolejnych odcinkach:
- Marysia pewnikiem będzie chciała zostać lekarzem. Zacznie robić studia przy wsparciu  osób postronnych. Ogólnie wróżę jej rozwój zawodowy;
- Adam zaopiekuje się Grześkiem i policjantką. Cały czas będzie jednak spoglądać w stronę pierwszej miłości;
- Mieszkanie przyniesie zyski. Za sprawą obrazów, lub odkrycia sejfu. Do gry ponownie wkroczy Dr Zosia;
- Zraniony Robert niebawem pocieszy się w ramionach pielęgniarki, lub innej kobiety z otoczenia;
- Szarek i Ewa = uczucie i komediowe wątki;

Na razie odwieśmy do szaf białe suknie i fraki. Oddajmy piękny samochód do wypożyczalni i USZANUJMY decyzję niedoszłej pary młodej.

Krytykuje ten serial i co tydzień stwierdzam, że sobie podaruję najnowszą odsłonę.
A jednak zasiadam i oglądam. Nie wiem po co, nie wiem dlaczego… Nawet nie jestem fanką urody Damięckiego Mateusza (wolę kuzyna)…
To chyba kwestia światełek, miasta i prostej historyjki ;)

Za Finał 2 bobry.