Chyba każdy, który słyszy tę piosenkę zespołu “Raz dwa trzy” mimowolnie się uśmiecha… (Też tak macie?)
I fragment z polskim, muzycznym podkładem uważam za zdecydowanie najlepszy: rozwiązanie sprawy popularnej aktorki, szczęśliwy Bartek zawalony papierkową robotą + zaskakująca Okońska, która ukrywa przed ukochanym teczkę ze sprawą Agaty.

Dwie główne sprawy zdominowały ten odcinek. Pierwsza to oczywiście spadek, który bardzo szybko przeistoczył się w oskarżenie o morderstwo. Jak zwykle mecenas Przybysz sama znalazła sprawcę (chociaż tym razem korzystała z pomocy prywatnego detektywa).
Szkoda, że po raz kolejny powiało schematem. Oskarżenie, brak świadków, kłamstwo klientki i ostateczny zwrot w śledztwie - czyli Agata znajduje sprawiedliwość.

Całkiem udany proces Doroty o odrzucenie darowizny i sprzedaż cennych obrazów. Oczywiście kancelaria po raz kolejny wygrała, chociaż tym razem nie obyło się bez zaskoczeń na sali sądowej.
Jeśli pojawia się wątek Doroty całkowicie znika postać Dębskiego i jego sprawy (to powoli staje się regułą). Dobrze, że tym razem chociaż na kilka chwil pokazano Bartka i jego “moralniaka” po ostatnich, gościnnych występach w Sądzie ;)
Zamiast Agaty, asystenta pod opiekuńcze “skrzydła” bierze jej przyjaciółka. To był bardzo miły wątek, tym bardziej zastanawia mnie dlaczego Bartek nie został zaproszony na przyjęcie z okazji urodzin Doroty - jeśli zaprasza całą kancelarię, wraz z osobami towarzyszącymi?
W wielkim mieście zapomina się o “maluczkich”? ;)

Przed nami dwie sprawy, o których słyszeliśmy na razie tylko w tle. Sprawa oskarżonego o handel narkotykami chłopaka, którą wzięła Dorota i widmo Huberta, które cały czas unosi się nad Agatą.

Brak jakiejkolwiek chemii między Agatą i Maćkiem - ale do tego już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Mecenas Przybysz momentami wygląda jakby “robiła łaskę” swojemu facetowi. Namiętności brak, miłości nadal nie ma. Ciężko ogląda się tą parę na ekranie.
I niestety w drugiej serii brakuje mi czegokolwiek pomiędzy Agatą i Markiem, tym bardziej, iż pamiętamy, że między tą parą w pierwszym sezonie mocno iskrzyło.
Mam wrażenie, że na obecnym etapie oglądamy zupełnie innych ludzi.

Nie wiem czy to zmęczenie materiału, czy kwestia występów gościnnych ale moim zdaniem to jeden, ze słabszych odcinków. Chociaż tradycyjnie z happy-endem.

2 bobry.