Bardzo krótko ale na temat. To jeden z takich miłych dla oka, kolorowych seriali o niczym. Takie amerykańskie “Życie nad rozlewiskiem” ze zdecydowanie ładniejszymi aktorami ;)
Perypetie Zoe, jej przyjaciół i dwóch adoratorów zakończyły się całkiem przyzwoicie. Wiemy, że Hart of Dixie wraca już we wrześniu. I wraz z powrotem pojawi się to samo pytanie: Kogo wybierze śliczna lekarka? Zbuntowanego Wade’a czy “złotego chłopca” George’a?

W finale w końcu doszło do “sytuacji” między Zoe a Wadem. Pierwsza scena w szopie, rozmowy, dyskusje, deszcz, opatrywanie ran, ratowanie kozy… pocałunki i wyznania. Ona kocha innego, jej wybranek właśnie bierze ślub w mieście, a obok niej jest przystojny sąsiad w mokrej koszulce (a momentami bez).
Napięcie seksualne, aż iskrzy. Niestety zostali odnalezieni i bezpiecznie odwiezieni do domu. W końcu jednak musiało dojść do spięcia. Oczywiście duży udział brał w nim nowy ekspres do kawy ;)

Kiedy Wade i Zoe turlają się w pościeli George, który cały dzień starał się zorganizować przeniesienie ślubu do remizy uświadamia sobie, że nie kocha narzeczonej, tylko nową lekarkę! Dostaje od Lemon w twarz i od razu biegnie podzielić się swoimi uczuciami z zainteresowaną.

I co teraz zrobi nasza bohaterka? Kogo wybierze? Oczywiście przez kilkanaście nowych odcinków będzie się zastanawiać czy lepszy prawnik i kolejna walka z Lemon, czy też wybrać seks i nieskomplikowane życie u boku Wade’a.
Było miło ale wróciliśmy do punktu wyjścia ;)