Wataha 5 – „Ktoś chce mnie wrobić” – po odcinku

To był odcinek z efektem „Wow”.
Naprawdę nie mam prawa się do niczego przyczepić. Jeśli nie oglądacie Watahy – polecam.

Krótka recenzja poniżej – tekst zawiera mnóstwo spoilerów.

Od pierwszych, do ostatnich minut widzowie dostali genialną karuzelę emocji.

Krąg podejrzanych mocno się zawęża, chociaż nijak nie wierzę w winę Rebrowa, u którego znaleziono nóż, którym została zabita Natalia, krew na kurtce i zapalniczkę w miejscu zbrodni.

Nie wierzę, że Wiktor po morderstwie przyjaciółki mógłby schować narzędzie zbrodni w domu. To się nijak nie trzyma kupy – o czym wie już Pani Prokurator.
Kto go wrabia?
I dlaczego na zwiastunie finału padają z jego ust tak mocne słowa? (Jeśli nie widzieliście zapowiedzi – to nie wciskajcie przyciska PLAY – zepsujecie sobie tylko przyjemność).

W ogóle śmierć Natalii mocno mną wstrząsnęła. Od momentu znalezienia zwłok z wyciętym krzyżykiem na czole kobiety kamera rozpoczęła pracę z tzw. efektem „slow motion”. Dzięki temu mogliśmy obserwować reakcje jej przyjaciół i współpracowników w nowym tempie, z naciskiem na emocje, które się pojawiały w kolejnych sekundach i minutach. Ból, przerażenie, niedowierzanie, strach. Wszystko dobrze zagrało.

Zamordowana w momencie, kiedy dziewczynka miała wyjawić jej prawdę o mordercy matki. Zamordowana przez kogoś znajomego, z którym musiała umówić się na spotkanie niedługo przed wyjazdem. Zamordowana z premedytacją przez kogoś, kto wiedział o poczynaniach psychopaty i jego specyficznym znakowaniu ofiar.

Bicie Szeptuna – mocne sceny. Bieszczadzki odludek mimo, iż nie mówi to daje wskazówki i pomaga Wiktorowi.
Dzięki niemu znaleziono „Czerwa”, który skończył nad rzeczką, opodal krzaczka – wykrwawiając się we wnykach.
Mam nadzieję, a raczej jestem pewna, że jego śmierć była długa i bolesna. Tak powinni kończyć seryjni mordercy.

Jak myślicie Kalita ma coś wspólnego z zamachami bombowymi? Wiem, że wszelkie dowody i znaleziony arsenał świadczą przeciwko niemu. Zdaję sobie sprawę, że nie jest kryształowo niewinny i na pewno jest zamieszany w nielegalny handel i przemyt. Aczkolwiek to aresztowanie i schowki w tartaku śmierdzą mi na kilometr…

Śmierć, podrzucanie dowodów, aresztowanie Wiktora, sceny z Szeptunem, kolejny zamach bombowy i ścianka w domu Komendanta.
Dużo się działo, a każda, kolejna scena była ogromnym zaskoczeniem.

Podejrzewam, że wszyscy zadajemy sobie teraz tylko jedno pytanie – Kto za tym wszystkim stoi?
Mam dwa typy – jeden bardzo oczywisty – Grzywa (smsy, przepraszanie żony i rozmowy przez sen). Jednak sceny z bombą podłożoną pod jego samochód lekko mnie zbiły z tropu. Mam wrażenie, że jest mocno związany ze śmiercią przyjaciół (w pierwszym odcinku), ale obecnie stał się niebezpiecznym pionkiem, którego ktoś chce zlikwidować.
A może to emerytowany Łuczak – przyjaciel Wiktora?

Tak jak pisałam na wstępie – nie mam się do czego przyczepić.
To dotychczas najlepszy odcinek Watahy (po emisji serialu z pewnością zrobię sobie powtórkowy maraton).
Niecierpliwie czekam na finał. I trzymam kciuki.

5 bobrów.

3 odpowiedzi do “Wataha 5 – „Ktoś chce mnie wrobić” – po odcinku”

  1. Mi też wszystko wskazuje na Łuczaka chociaż polubiłam go i jakoś tak dziwnie mi z tym wszystkim.. a może to tylko pozory? teraz wszystkich podejrzewają Grzywę i Łuczaka a w końcu to Łuczak znalazł i pokazał Rebrowowi kolczyk Ewy. Jakby ją tam u siebie w leśniczówce ukrywał, czy w końcu zabił ją to chyba by mu nie pomagał.. no nie wiem..

    Rebrow stracił ukochaną i kolegów w wybuchu i jak się okaże, że Grzywa i Łuczak, dwie najbliższe mu osoby (prócz rodziny ale w serialu relacje z rodziną nie są pokazane jako bliskie) to zdrajcy.. to będzie kiepsko…

    Z drugiej strony nie chciałabym żeby okazało się, że to tylko ktoś z wyższych sfer, ktoś kogo nie poznaliśmy w serialu..

  2. Serial trzyma bardzo wysoki poziom , jak na standardy polskich seriali. Sytuacja się komplikuje z minuty na minutę. Zakończenie może być bardzo zaskakujące lub bardzo proste. Coś czuję udział służb specjalnych, wywiadu w tej całej sprawie.

  3. Mógłbym się przyczepić, ale nie będę;) Moje wcześniejsze podejrzenia po obejrzeniu tego odcinka jakby się sprawdzały, ale zaczekajmy. Pani prokurator w końcu ruszyła głową i zainteresowała się majątkiem strażnika, który niby zginął w pierwszym odcinku. Kawał ziemi pod ośrodek dla myśliwych – być może tu jest pies (wilk) pogrzebany…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *