To był odcinek z efektem “Wow”.
Naprawdę nie mam prawa się do niczego przyczepić. Jeśli nie oglądacie Watahy - polecam.

Krótka recenzja poniżej - tekst zawiera mnóstwo spoilerów.

Od pierwszych, do ostatnich minut widzowie dostali genialną karuzelę emocji.

Krąg podejrzanych mocno się zawęża, chociaż nijak nie wierzę w winę Rebrowa, u którego znaleziono nóż, którym została zabita Natalia, krew na kurtce i zapalniczkę w miejscu zbrodni.

Nie wierzę, że Wiktor po morderstwie przyjaciółki mógłby schować narzędzie zbrodni w domu. To się nijak nie trzyma kupy - o czym wie już Pani Prokurator.
Kto go wrabia?
I dlaczego na zwiastunie finału padają z jego ust tak mocne słowa? (Jeśli nie widzieliście zapowiedzi - to nie wciskajcie przyciska PLAY - zepsujecie sobie tylko przyjemność).

W ogóle śmierć Natalii mocno mną wstrząsnęła. Od momentu znalezienia zwłok z wyciętym krzyżykiem na czole kobiety kamera rozpoczęła pracę z tzw. efektem “slow motion”. Dzięki temu mogliśmy obserwować reakcje jej przyjaciół i współpracowników w nowym tempie, z naciskiem na emocje, które się pojawiały w kolejnych sekundach i minutach. Ból, przerażenie, niedowierzanie, strach. Wszystko dobrze zagrało.

Zamordowana w momencie, kiedy dziewczynka miała wyjawić jej prawdę o mordercy matki. Zamordowana przez kogoś znajomego, z którym musiała umówić się na spotkanie niedługo przed wyjazdem. Zamordowana z premedytacją przez kogoś, kto wiedział o poczynaniach psychopaty i jego specyficznym znakowaniu ofiar.

Bicie Szeptuna - mocne sceny. Bieszczadzki odludek mimo, iż nie mówi to daje wskazówki i pomaga Wiktorowi.
Dzięki niemu znaleziono “Czerwa”, który skończył nad rzeczką, opodal krzaczka - wykrwawiając się we wnykach.
Mam nadzieję, a raczej jestem pewna, że jego śmierć była długa i bolesna. Tak powinni kończyć seryjni mordercy.

Jak myślicie Kalita ma coś wspólnego z zamachami bombowymi? Wiem, że wszelkie dowody i znaleziony arsenał świadczą przeciwko niemu. Zdaję sobie sprawę, że nie jest kryształowo niewinny i na pewno jest zamieszany w nielegalny handel i przemyt. Aczkolwiek to aresztowanie i schowki w tartaku śmierdzą mi na kilometr…

Śmierć, podrzucanie dowodów, aresztowanie Wiktora, sceny z Szeptunem, kolejny zamach bombowy i ścianka w domu Komendanta.
Dużo się działo, a każda, kolejna scena była ogromnym zaskoczeniem.

Podejrzewam, że wszyscy zadajemy sobie teraz tylko jedno pytanie - Kto za tym wszystkim stoi?
Mam dwa typy - jeden bardzo oczywisty - Grzywa (smsy, przepraszanie żony i rozmowy przez sen). Jednak sceny z bombą podłożoną pod jego samochód lekko mnie zbiły z tropu. Mam wrażenie, że jest mocno związany ze śmiercią przyjaciół (w pierwszym odcinku), ale obecnie stał się niebezpiecznym pionkiem, którego ktoś chce zlikwidować.
A może to emerytowany Łuczak - przyjaciel Wiktora?

Tak jak pisałam na wstępie - nie mam się do czego przyczepić.
To dotychczas najlepszy odcinek Watahy (po emisji serialu z pewnością zrobię sobie powtórkowy maraton).
Niecierpliwie czekam na finał. I trzymam kciuki.

5 bobrów.