Chociaż trzeci odcinek miał premierę wczoraj - ze względu na wydarzenia, a przede wszystkim widzów, którzy mają ochotę nadrobić ten serial reszta opinii znajduje się poniżej.

Zachęcam gorąco. To bardzo dobra produkcja.

A teraz się mogę wyżyć ;)
WOW - zaskoczyli mnie skubańcy! I mówię tutaj o scenarzystach.

Aktorsko “Wataha” naprawdę nadal trzyma wysoki poziom. Owszem, jeśli mam do wyboru obie siostry Popławskie - bez wahania wybieram Magdalenę. Jej postać świetnie się rozwija, a w trzecim odcinku aktorka pokazała swój kunszt. Mam kilka ulubionych scen z jej udziałem jednak wyróżniam reakcję na widok zmarłych dzieci, a przede wszystkim zemstę na przemytniku, który prowadził kolejną grupę maluchów.
Mocne sceny.

Aleksandra Popławska odrobinę mnie drażni. Ja wiem, że musi grać zimną prokurator, z wyciętymi nerwami twarzy ;)
Ale jej rola jest taka “kopiuj-wklej”. W zasadzie niczego, nowego już się po niej nie spodziewam (i trzymam kciuki abym się myliła. Tradycyjnie zresztą).

W końcu na dłużej pojawił się jeden, z moich ulubionych aktorów - Pan Marian Dziędziel. Szeptun, artysta, wioskowy dziwak, który po spaleniu się rodziny postanowił zamilknąć.
Bez słów, bez kąpieli, w oparach trudno wyobrażalnego smrodu został odwieziony przez Wiktora, który szukał jakichkolwiek informacji na temat Ewy. Zamiast opowieści, czy wyjaśnień został potraktowany zieloną nalewką (stawiam na roztwór grzybków halucynogennych).

I te wizje, a raczej cały wątek “magiczny” również kupuję bez zastrzeżeń. Momentami mamy wrażenie, że główny bohater zwariował, że znaleziony kolczyk jest wytworem jego wyobraźni, jednak finał odcinka sprawia, iż pozbywamy się złudzeń.

Od momentu zaczajenia się na uchodźców, którymi okazały się małe dzieci, do scen, kiedy Rebrow znajduje zwłoki Ewy, na której ktoś wykonał egzekucję - z wrażenia gryzłam palce.
Kobieta przeżyła zamach bombowy. Czy była wtyczką? Na to wygląda, chociaż po tym serialu można spodziewać się wszystkiego.

Tempo akcji znacznie się podniosło. Jestem pod wrażeniem pomysłu i intrygi, która jest świetnie napisana.
Naprawdę, na świeżo, po odcinku - WOW!

4,5 bobra.
(ujmuję również za złe udźwiękowienie w momencie, kiedy aktorzy wypowiadają swoje kwestie).

“100% Wataha - jeśli widz się waha”
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać ;)

PS. Jak myślicie skąd Wiktor miał w komputerze taką ilość gotówki? To była kasa Ewy?