„Wiara… piękne słowo” – po odcinku 3×04

I „bomba wybuchła”!
Jak z wiadomościami poradzili sobie Kellerowie? Kto jest wart wyróżnienia?
Recenzja poniżej.

Trzeci sezon Lekarzy jak do tej pory radzi sobie naprawdę dobrze. Nie było jeszcze odcinka, który by mnie mocno zirytował.
Maks dowiedział się, że Olga jest w ciąży i to on jest ojcem. Cieszę się, że scenarzyści nie wpadli na pomysł aby ten fakt ukrywać przed Alicją, która nieświadoma zastanawiałaby się przez kilkanaście kolejnych odcinków dlaczego jej mąż jest smutny i zamyślony aby w finale poznać prawdę.
Małżeństwo postanowiło zmierzyć się z informacją – wszak, jak powiedział Keller istnieje wielu ludzi, którzy posiadają dzieci z innych związków.
Zastanawia mnie tylko jedno: po jaką cholerę Maks namiętnie całował Olgę w finale odcinka? Powiedział jej, że może liczyć na jego pomoc, nie zostawi jej samej, jednak nie ma najmniejszego zamiaru odejść od żony. Krzepiący uścisk dłoni, przytulenie – jak najbardziej rozumiem. Jego zachowania zupełnie nie.

Uwielbiam Ordę i jego brawurową jazdę wózkiem inwalidzkim. Świetny moment, kiedy dowiaduje się, że jest potrzebny do konsultacji i po raz kolejny stawia na szybkość 😉
Tradycyjnie pochwalę Danutę Stenkę – dzisiaj widzieliśmy szczerą radość Elżbiety.

Małżeństwo Piotra Wanata nie istnieje, a sam bohater z odcinka na odcinek coraz bardziej mnie irytuje. Szczerze mówiąc nie lubię już jego postaci, a to jak traktuje żonę dyskwalifikuje go w moich oczach zupełnie.
Żal mi Izy. Jej ekscytacji, próśb, terapii itp.
Szkoda tylko, że przez dwa sezony pokazywano nam Wanata jako genialnego, dobrego i empatycznego ginekologa, który ma problemy z żoną „ćpunką”. Obecnie scenarzyści pokazują, że jest z niego 100% gnojek.

Ewa Błaszczyk w roli żony pacjenta chorego na schizofrenię czekającego na przeszczep nerki – rewelacyjna!
Znając kilka faktów z życia prywatnego aktorki doceniam, że zgodziła się zagrać kobietę, która opłakuje śmierć ukochanego męża.
Cieszę się również, że Pani Ewa wróciła do serialu – mam nadzieję, że niebawem zobaczymy ją nie tylko „gościnnie”.

Za przypadki medyczne i Panią Błaszczyk (najlepszy występ gościnny jak do tej pory), wątek humorystyczny, brak fochów u głównych bohaterów i Elżbietę.
4 bobry. A nawet 4,5.
+ Scenarzyści zniszczyli postać Piotra, którą tworzyli przez dwa sezony 🙁

6 odpowiedzi do “„Wiara… piękne słowo” – po odcinku 3×04”

  1. „po jaką cholerę Maks namiętnie całował Olgę w finale odcinka” – adminko strzał w 10 też sobie zadaje to pytanie 😀

  2. No właśnie po cholerę?~! w sensie, też cię kocham ale wybieram żobą, czy czuje do niej taką niechęć, że przez chwilę chciał zrobić jej nadzieję, żeby po chwili powiedzieć jej bye girl?
    mój komentarz i brawa dla Pani Ewy, doprowadziła mnie do prawdziwych łez!!!!! Wszyscy znamy jej historię rodzinną i może dlatego ta rola była, aż tak znacząca. Rewelacja, brawa brawa. Póki co Lekarze dojechali w tym sezonie, ale z każdym odcinkiem martwię się, że spadną do swojego dennego poziomu 😉

  3. Odcinek całkiem dobry, za wyjątkiem ostatniej sceny (cóż za niekonsekwencja) oraz wątku z małżeństwem Piotra i Izy (dawno się powinien zakończyć, bo widać że twórcy nie mają na niego pomysłu).

  4. dopiero dziś oglądnęłam ten odcinek i Wanat tak mnie denerwuje, że zaczynam go nie cierpieć a irytującą dotąd Izę – lubić i jej współczuć.. aż sama się dziwię.. co oni zrobili z tym Piotrem..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *