O krok przed finałem.
Dzisiaj fani “Prawa Agaty” dostali świetną wiadomość - zamówienie kolejnego sezonu.
A co wydarzyło się w prapremierze?

Moim zdaniem to najsłabszy odcinek tego sezonu. Wynudziłam się okrutnie i nie wiem co napisać.

Pozew zbiorowy ciągnie się już od kilku tygodni, dzisiaj widzieliśmy sądową batalię. Podpalenie fabryki, umowy z ubezpieczalnią, nowi świadkowie i dowody.
Oczywiście wśród byłych pracowników znajduje się “kret”, który donosi o każdym kroku przełożonemu. A za wszystkim stoi Hubert. Posunął się nawet do szantażu, a porwanie i pobicie upozorował.
Dobrze, że Agata przestała mu ufać.

W wątku Doroty i Wojtka nuda.
Aniela i Bartek przeglądali faktury i szukali dowodów przeciwko nieuczciwemu pracodawcy. Oczywiście szybko znaleźli przekręt i pomogli koleżankom z Kancelarii.

Sprawa w toku.

Jak dobrze, że na końcu odcinka pojawił się Dębski - nie ukrywam, że bardzo mi go brakowało. Chce pomóc doprowadzić sprawę do końca. Być może wpływ na jego decyzję miała wizyta Andrzeja?

Jak pisałam wcześniej ja już pogubiłam się w nazwiskach ofiar, pracowników, właścicieli, ludzi z ubezpieczalni itp. Intryga rozciągnięta na cały sezon - a w ogóle nie cieszę się, że już niebawem zobaczymy jej zakończenie. Może inaczej - cieszyłabym się, gdyby dzisiaj zakończono sprawę podpalenia fabryki i morderstwa, a za tydzień Kancelaria zajęłaby się bardziej wątkami prywatnymi.

Nie pochwalę niczego. Żaden występ gościnny mnie nie ujął (Nawet Pan Sapryk w roli mecenasa).
Chyba po raz pierwszy tak ziewałam oglądając Prawo Agaty ;)

1,5 bobra.