Wiosenne nowości w Polsce – „Zmarnowany potencjał”

Rok temu popełniłam podobny wpis.
I czas na zmierzenie się z tematem w 2017 roku.
Tym razem hasłem przewodnim będzie „zmarnowany potencjał”.

Bowiem Belle Epoque, Wojenne dziewczyny i Niania w wielkim mieście to pomysły, z których można było zrobić prawdziwe perełki.

Miejsce 3 – Belle Epoque.

Miał być polski odpowiednik Sherlocka. Jak wyszło sami widzicie.
Podsumowanie nastąpi po finale, ale serial nie ma szans na żadne rankingi popularności. Odcinki są nudnawe i przewidywalne. Tak jak pisałam wcześniej – nawet w Ojcu Mateuszu są ciekawsi bohaterowie.
Oglądam w oczekiwaniu na rozwój romansu prostytutki i Henryka.

Miejsce 2 – Wojenne dziewczyny.

W porównaniu z Czasem Honoru wypadają słabiutko, bowiem to tylko kolorowa obyczajówka, z wpadkami, które uwielbiam wytykać 🙂
Świeże twarze, sporo potencjału i brak efektu „ciarek na plecach”. Dziewczyny biegają z bronią, zabijają Niemców, ratują dzieci, zakochują się, okradają ciężarówki i opłakują zmarłych. Wszystko na jednej linii emocjonalnej.
Oglądam bez bólu, ciesząc oczy stylizacjami głównych bohaterek. Ale nie tego się spodziewałam.

Miejsce 1 – Niania w wielkim mieście.

Mimo wszystko nowość Polsatu broni się na tej liście.
Nie było wielkich zapowiedzi i nikt nie chciał nam wmówić, że Niania to coś więcej niż sympatyczny serialik romantyczno-obyczajowy.
Nie przepadam za głównym wątkiem miłosnym, ale doceniam fakt zapraszania do drugiego planu znanych i lubianych aktorów, którzy odwalają kawał uczciwej pracy.
Gdyby to jakoś podkręcić, wprowadzić kilku wyrazistych bohaterów (naprawdę nie ma ani jednej postaci, za którą trzymam kciuki, czy czekam na sceny z jej udziałem), może dopisać wątki humorystyczne…
Z Dany zrobiono SuperNianię, która nie sadza na karnym jeżyku, ale ratuje życie dzieci i naprawia stosunki w rodzinach.

I tyle było do oceny. Tradycyjnie tylko trzy tytuły i każdy może zostać skasowany bez większego bólu ze strony widowni.

Chyba, że macie inne zdanie.

Jedna odpowiedź do “Wiosenne nowości w Polsce – „Zmarnowany potencjał””

  1. Kolejna osoba, która kibicuje wątkowi Mili i Henryka (widzę, że jest nas naprawdę całkiem sporo). Bo Janowi i Konstancji bardzo ciężko jest kibicować.
    W serialu zaczęło się coś konkretnego dziać w drugiej połowie sezonu (od momentu samobójstwa Misi).
    Ja jednak liczę na drugą serię i większe skupienie się na wątkach pobocznych (właśnie Mila i Henryk, Werka, która poza laboratorium praktycznie nie istnieje). I może bardziej dopracowane sprawy kryminalne, żeby nie było tak, że większość widzów w połowie odcinka wie kto jest zabójcą. Niech twórcy poprawią co spartolili, a nie kasują serial i udają, że wszystko było cudownie, tylko ludzie nie chcą oglądać seriali kostiumowych.
    „Wojenne dziewczyny”- hmmm…zdzierżyłam jeden odcinek. Ale to też dlatego, że II wojna światowa to nie jest moja najukochańsza epoka historyczna (wolę XIX wiek, względnie pierwsze dwadzieścia lat wieku XX).
    „Niani…” nawet nie oglądałam, bo chyba wyrosłam już z takich cukierkowych obrazków o miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *