„Wredna baba” – po odcinku 4

Prapremiera w playerze!
Kto oglądał – zapraszam poniżej.

Za tydzień wybieram się na urlop. I po dzisiejszym odcinku mam wrażenie, że zamiast przygotowywać się do wyprawy, marnuję swoje cenne minuty na oglądanie głupot.

Nie wiem już do kogo jest skierowany serial „Sama słodycz”. Bo to ani romans, ani komedia. Cztery odcinki za nami, a jak na razie akcja posuwa się do przodu w tempie…Klanu 😉

Co wydarzyło się dzisiaj u głównego bohatera? Jajecznica, wybór telefonu (czyli product placement T-mobile), krótki i nieciekawy pobyt w szkole językowej, kupno kwiatów i wizyta w salonie fryzjerskim aby podziękować Mariance – zakończona bójką z jej byłym facetem.

Marianna zabrała do siebie Olę i ugotowała dziadkowi obiad. O Musi już nie wspomnę – jak można nie zawiadomić córki, że Staś się odnalazł i mieszka u Fryderyka?

Po raz kolejny żałuję, że bohaterowie drugoplanowi są tak pomijani. Osa wydaje się świetnym facetem i mam żal, że jego wątek zaczyna i kończy się na kilkuminutowych relacjach z salonu fryzjerskiego.
Chciałabym poznać jego prywatną stronę. Ale na to się nie zanosi.

Strona fabularna leży i kwiczy, a przeciętnie grający dzieciak nie udźwignie na swoich barkach całej produkcji – bo jak niestety widać to wokół Stasia kręci się cała akcja.

Tak jak pisałam wcześniej jadę na urlop. I mam wrażenie, że po powrocie „Sama słodycz” będzie ostatnią pozycją na mojej liście do nadrobienia.
To serial o niczym.
Niestety 🙁

*Pomysłu na tytuł nie miałam do samego końca. Na wyróżnienie zasługuje jednak scena, w której Patrycja „walczy” z tuszem do drukarki – i za to dodaje 0,5 bobra 🙂

1,5 bobra

11 odpowiedzi do “„Wredna baba” – po odcinku 4”

  1. Adminko,

    mam podobnie i nie dlatego, że wygodnie jest mi się z Tobą zgadzać;) Zamiast pochylić się np. nad dobrą literaturą, marnuję czas. Dzisiejszy odcinek był ździebko mocniejszy od poprzedniego, ale tylko, tylko. Nie liczyłbym na to, że w następnym dowiemy się dużo więcej, bo nie o to twórcom pewnie chodzi. Najważniejsze, że Fryderyk trochę więcej dowiedział się o Mariannie. Trochę więcej było Osy i wiemy, że pokaz znanych projektantów tuż, tuż. Na mały plus – rekrutacja na ojca ma się trochę lepiej. Staś odrobinkę przed kamerą się rozkręcił. Margaret jest sympatyczną ciocią, ale bywa sztuczna. Co do postaci drugoplanowych – Tajfuna wciąż mało, Celińskiej niestety brak, a szkoda. Scena z drukarką, owszem śmieszna, ale gra „poszkodowanej” – bz i obiecałem więcej się nie czepiać.
    W porywach 1,75 bobra. Po pół za Osę i Tajfuna oraz 0,25 – za Wiktora, zapewniającego Stasia, że tata nudny nie jest;) Ostatnia połówka bobra należy się za to, że coś w wątku Marianny i Fryderyka drgnęło i wcale nie chodzi o róże;)

  2. Ja po 3cim odcinku byłam rozczarowana. Obecnie jestem po prostu zła i na produkcję i na siebie, że tracę czas. Dzięki za komentarz zdzisiek 🙂

  3. Adminko, dziękuję za Twoje celne komentarze:) Cała przyjemność, choć wolałbym pisać o odcinkach SS dobrze, po mojej stronie. Masz rację, trzeci odcinek był też dla mnie najsłabszy. Zażenowany sytuacją na ekranie – dałem 1,25 bobra:(

  4. Mi sie osobiście 2 sceny podobały: Patrycja i zemasta tuszowa Stasia oraz spotkanie Fryderyka i Radzia u Osy. Z reszta zgadzam się, że serial bez dobrej fabuły. Nie tego sie spodziewałam się. Myslałałam,że Agnieszka Pilaszewska coś lepszego stworzy.

  5. A mnie się nawet podobało. Tzn. do ideału nadal daleko, ale jakoś mniej przerysowane zachowanie bohaterów niż w poprzednim odcinku.

  6. Mnie zawsze nurtuje fakt: Czemu szanowna adminko nigdy nie wypowiedziałaś się o kreacji Marcina Hycnara? Przecież on gra dużą drugoplanową rolę, a ty w każdej recenzji pomijasz jego postać.

  7. Ines – na chwilę obecną „Sama słodycz” cieszy mnie mniej, niż 4 sezon „Przepisu na życie”, czy ostatni „39 i pół”. A to po czterech odcinkach naprawdę dyskwalifikuje ten serial w moich oczach. Kasacja po pierwszym sezonie będzie nieunikniona. Trzymam kciuki za Panią Pilaszewską – może następnym razem wyjdzie 🙂

  8. Dębska – kochana, jeśli nie piszę o drugoplanowej roli to znaczy, że mnie nie uderzyła/zmiotła itp. W sensie jest przeźroczysta lub czekam na jej rozwój w nowych odcinkach. Ale nie jest też, aż tak zła, że warto o niej napisać.
    Marcin Hycnar jak dla mnie na razie zupełnie niepotrzebny – w sensie jego rola – Wiktora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *