Kolejne odcinki za nami. Prapremiera z uwagi na Poniedziałek Wielkanocny została przesunięta.

Po ostatnich odcinkach “Sama słodycz” była ostatnim serialem, który miałam ochotę oglądać. Wieczna pogoń na Stasiem znużyła mnie doszczętnie.
Jednak w nowych epizodach akcja posunęła się odrobinę do przodu (przynajmniej w relacjach ojca z dzieckiem) i pojawili się bohaterowie na których warto zwrócić uwagę.
Oczywiście wyleję też sporo zażaleń ;)

W odcinku 6 na uwagę zasługują rozmowy ojca z synem. Było dużo lepiej i gra aktorska młodego człowieka zdecydowanie się poprawiła - chociaż jeszcze daleko mu do ideału.
Lodowisko, ojcowskie wyznanie miłości, dobieranie ubrań i stylizacja tatusia - na plus.
Nie rozumiem po co wprowadzano wątek policjantki Kasi. Kobieta niczego nie zmieniła w życiu Fryderyka. Natomiast wielkie brawa za Janinkę - dla przyjaciół “Dżanet”.
Agnieszka Sienkiewicz w roli zwariowanej trzpiotki - idiotki znakomita. Sceny z jej udziałem, które trwały zaledwie kilka minut były najlepszymi w odcinku.

Ola po raz kolejny zamieszkała z ojcem. Po pokazie mody (nota bene nie mam pojęcia po co oprócz product placement ten wątek był wałkowany od kilku tygodni) Marianka została zabrana przez Patrycję i Wiktora (oczywiście ze Stasiem i Fryderykiem) w odwiedziny do córeczki.
Patrycja pokazała Tadeuszowi “pazurki” i zaimponowała Stasiowi swoją postawą. Obiecała pomoc i adwokata.

Odcinek lepszy niż poprzednie + Janinka.
3 bobry ( w skali “Samej słodyczy”).

7

Po pierwsze - pytanie, które nasuwało mi się przez cały odcinek. Wszyscy chcą komuś zaimponować przez pomoc Mariannie, ale nikt z grupy nie wspomniał o wynajęciu dobrego prawnika, który konkretnie specjalizuje się w sprawach rodzinnych.
Cały czas wspominano jedynie znajomego Wiktora, który być może “się podejmie”.

Przecież poza zainteresowaną - Marianną, która ewidentnie nie może sobie finansowo pozwolić na pomoc mecenasa, wszyscy jej nowi “przyjaciele” to bardzo zamożni ludzie! Patrycja, Wiktor, a przede wszystkim Fryderyk mają dostęp do naprawdę dużych pieniędzy.
Podejrzewam, że wynajęcie adwokata nie zrujnowałoby nikogo z tej trójki, nie mówiąc o tym, że mogli się po prostu “złożyć” na opłatę lub pożyczyć dziewczynie pieniądze.
(Wspomnę jeszcze o Gosi - światowej sławy modelce, która również powinna mieć sporo odłożone na koncie)

Po co te rozmowy o przyjaźni, pomocy, wsparciu? Wytarte frazesy + szukanie adwokata po znajomości, odkurzając szkolne znajomości. Oczywiście mecenas w ostatniej chwili wycofuje się z przysługi tłumacząc się telefonicznie nawałem obowiązków.

Pojawiła się “dżizas” Janinka z bratem - Zenkiem, która cieszyła się z randki z “inteligentem”. Uwielbiam tą postać.
Niestety kolejna dziewczyna dała się nabrać Stasiowi, który umówił spotkanie.

Staś dał babci wykład o “obciachu”. Musia w końcu zrozumiała, że przynoszenie kanapeczek dorosłemu synowi nie jest dobre dla nikogo i poznała Benedykta (upadek na jego kolana groteskowy ale nie będę się czepiać ;)

Dzięki Tajfunowi dowiedzieliśmy się trochę więcej o kłopotliwej przeszłości Marianny. Podobały mi się wyznania o podróży do Włoch i marzeniach.

Staś po raz kolejny uciekł. Tym razem pojawił się w Józefowie z zamiarem porwania Oli. Po nim pojawił się prawdziwy peleton wspierających “przyjaciół”: Fryderyk, Wiktor, Marianna, Patrycja, Gosia, a nawet Osa. Dziwne, że nie zabrali na wycieczkę pracownic zakładu fryzjerskiego i jeszcze kilku, innych znajomych ;)

Wróciła Marta, która chce zabrać Stasia do mieszkania Dziubka… Ciekawe jak kolejne rozstanie przeżyje Fryderyk.

Odcinek z szalonym tempem, niestety po raz kolejny o niczym.
Ale jak na “Samą słodycz” to i tak nie było źle. Plus oczywiście dla Janinki.

3 bobry.

PS. Po przekroczeniu połowy serialu zdziwiłabym się gdyby serial “Sama słodycz” dostał drugi sezon.