Dzięki możliwości “przedpremiery” od piątku możemy zobaczyć pierwszy odcinek najnowszego serialu komediowego TVN. W roli tytułowej Bartek Kasprzykowski.
Po pierwszych kilkunastu minutach trudno sobie wyrobić opinię na temat tego “dzieła” ale z pewnością kąciki ust nie podniosły się mi ani o ułamek milimetra do góry.


Przyjdzie czas na dłuższą recenzję, zobaczę kilka odcinków i docenię (lub wręcz przeciwnie) grę aktorską, scenariusz i poczucie humoru.

Nie zakładałam, że polska adaptacja będzie lepsza niż pierwowzór (którego fanką również nie byłam) ale nie spodziewałam się aż tak słabego poziomu.

Pierwszy odcinek przewidywalny do bólu, nawet Pani Seniuk wystąpiła tylko na kilka sekund (mam nadzieję, że jej rola choć trochę się rozwinie, bo w “Everybody Loves Raymond” teściowa dość porządnie uprzykrzała życie swojej synowej), Tede powiedział dwa słowa więc również nie mogę o jego roli napisać żadnej opinii.

Epizod opowiadał o kelnerce, zazdrości i reakcjach żony na ten temat. Podkładany śmiech tylko irytuje widza. Najciekawszym momentem była czołówka ze “slow motion” i muzyką rodem z Pulp Fiction. Nie było ani jednego śmiesznego momentu, dialogi suche, poczucie humoru poniżej zera.

Zacytuję jedno zdanie zasłyszane podczas emisji odcinka: “Kiepsko”.

Jeśli twierdzicie, że nie może być dobrego serialu komediowego (adaptowanego) w Polsce polecam przypomnieć sobie pierwsze odcinki zakończonej już produkcji pt. “Usta usta”.

Nie wiem czy wszyscy pokochają Romana. Ja na razie nawet go nie lubię…

1,5 bobra na zachętę, ponieważ bywały gorsze seriale, które męczyły. Ten przynajmniej nie trwa za długo.