Ja mam oczy na mokrym miejscu. Naprawdę wzruszam się nawet na “Kuchennych rewolucjach” i reklamach.
Zatem możecie podejrzewać jak wyglądało u mnie oglądanie ostatniego odcinka “Przyjaciółek”…
Płakałam jak bóbr ;)

A finał z minuty na minutę dostarczał nam większych wzruszeń.

Przy rozwodzie Anki i Pawła, kiedy niewierny mąż (w zasadzie przyparty do muru) zgodził się, że jego żona była wspaniała kobietą i chce aby nadal wychowywała dzieci - było ok. W sensie nie płakałam. Ale było idealnie i naprawdę za taki finał sprawy sądowej trzymałam kciuki przez cały sezon.
Dodatkowo Ania postanowiła się otworzyć przed grupą wsparcia.

Zuza i jej wyznanie - zostanie matką i nie podda się aborcji (chyba po raz pierwszy w scenie z Wojtkiem pokazała, że jest “małą kobietką”, która potrzebuje mężczyzny i opieki) - to było słodkie.
Rozmowa z mamą i Kazimierzem - rewelacja. Terapia Stefy działa! A wszyscy czekają aż zostaną mamą/babcią/dziadkiem - w zależności od płci :) - Siąkam nosem…

Patrycja odwiedzająca Filipa w Domu Dziecka dowiedziała się, że chłopczyk zostanie wywieziony do Anglii aby matka i jej facet mogli brać zasiłek.
Krótka rozmowa i obietnica adopcji. Może trochę naciągany motyw z rodzicielką, która tak szybko i z własnej woli postanowiła oddać go zupełnie nieznanej kobiecie. Ale widzowie wiedzą, że lepszej opiekunki niż Patrycja nie znajdzie. Moje emocje buzują ale staram się trzymać fason  ;)

Krótka rozmowa Ingi i Szymona w windzie. Mężczyzna postanowił puścić sąsiadce relacje z wieczoru z Dorotą. I mieliście racje! Oczywiście wszytko okazało się kłamstwem.
Uważam, że małe pomieszczenia idealnie nadają się do rozwiązywania konfliktów bohaterów. Postuluję zatem aby wszystkich zamykać w windzie ;)
Pocałunki cudne - na to czekałam. Filip Bobek po raz kolejny był uroczym amantem.
Oczywiście w tym momencie już nie mogłam opanować łez ;)

Patrycja zabrała Michała do chińskiej restauracji aby porozumieć się w sprawie adopcji. Ma cudownego mężczyznę - który zgodzi się absolutnie na każdy jej pomysł. I tak też było tym razem. Kolejne zaręczyny - może nie tak spektakularne jak ostatnio ale chyba jeszcze bardziej romantyczne. Bo my kobiety nie potrzebujemy księcia na białym koniu ale właśnie takiego faceta jak Michał.  (Ja szlocham).

Po raz kolejny Anka. Nie może dogadać się z  nastoletnią córką - dlatego postanawia zaśpiewać. Kiedy Julka wzięła mikrofon - już płakałam w głos ;)

Na deser wróżka i przepowiednia, która mocno wystraszyła dziewczyny: “Wyszło nieszczęście. Nieszczęście u jednej z Was. Wielka strata, wielki ból.”
I z huśtawki wzruszeń finał przechodzi w kilka sekund w tragedię - bo pijany Paweł wjeżdża w grupę przyjaciółek. Widzimy tylko zaskoczenie i szok na twarzach kobiet. Co się stanie?
Analizując ostatnią scenę zauważyłam, że w trakcie wypadku najbliżej ulicy i pędzącego samochodu znalazły się Anka i Zuza (tak też pokazują zdjęcia)…

Brawa scenarzyści “Przyjaciółek”! Udowodniliście właśnie, że po trzech sezonach można zaskoczyć widzów, sprawić aby szlochali i nie mogli doczekać się kolejnych odcinków.
Ostatnia scena to “coś” czego brakowało mi w polskim serialu od dawna. To się nazywa “cliffhanger”!

Zdecydowanie najlepszy finał w tym roku (a może nawet najlepszy finał w ostatnich latach).
5 bobrów z +