To co się dzieje pomiędzy głównymi bohaterami coraz bardziej przypomina telenowelę brazylijską. W pierwszych minutach Dorota załkała rzewnie i wyznała Jerzemu miłość. Podobnej gry aktorskiej nie powstydziłaby się serialowa Juanitta albo inna Esmeralda… ;)

Tak żenującej scenki “miłosnej” nie widziałam już dawno w żadnym polskim serialu (no może produkcjami codziennymi typu Klan).

Jerzy, który dowiedział się o zdradzie ukochanej postanawia wpić się w usta lekarki i zaciągnąć ją do łóżka (a raczej na stół ;)
Unika Anki, po czym ostatecznie postanawia zakończyć znajomość przez telefon. Ona załamana żebrze o słowo wyjaśnienia i w finale dowiaduje się, że Knappe wie o jej “romansie” z Antoinem i postanowił rozpocząć związek z Dorotą.

Żałuję, że po nieudanym wątku z amnezją pojawia się jeszcze gorszy.

Proponuję aby scenarzystka raz na zawsze zakończyła nierówną walkę Jerzy vs Anka i nie męczyła widzów w nieskończoność. Po 11 epizodach tylko 1 - słownie JEDEN opowiadał o ich miłości. Nie będę się powtarzać, bohaterowie zachowują się jak dzieci.

Maciek był świetny podobnie jak Zosia, która nie ukrywała swojej radości z powodu niespodzianki zorganizowanej przez chłopaka i przyjaciół. Ale motyw latania już pojawił się w tym sezonie i mam wrażenie, że widzieliśmy dokładnie te same widoki, kiedy Irena bawiła się z Michałem.

Beatka i Andrzejek zajmują się swoimi pasjami. Jednym z ciekawszych momentów odcinka był Piotr Adamczyk, który śpiewająco szukał wieszaka i zapraszał ukochaną na “Aidę” - A ja idę ;)

Dr Darmięta ma szaloną prześladowczynię. Jednak dla mnie na bardziej “stukniętą” wygląda Dorota.

Tadeusz jest poważnie chory, jednak nie poznaliśmy jeszcze diagnozy. Wiadomo, że żegna się z życiem, a Pola spodziewa się jego dziecka. Nie wiem dlaczego scenarzyści postanowili uszczęśliwić wszystkie bohaterki potomstwem. Od początku byłam przeciwna pomysłowi na “matkę Polę”, bo była świeżym, kolorowym ptakiem z podwiązanymi jajnikami.
Trzymam kciuki i mam nadzieję, że choroba Tadeusza będzie mieć związek z pomyłką lekarską (jak telenowela to na całego).

Najlepsi w dzisiejszym odcinku byli zdecydowanie Irena i Michał. Dorota Kolak perfekcyjnie odgrywała rozgniewaną, załamaną i przede wszystkim zakochaną do szaleństwa kobietę.
Genialne dialogi o wyjeździe, pożegnania i romantyczne sceny w deszczu.

Niestety jest coraz nudniej.
Do pojednania Jerzego i Anki dojdzie najwcześniej w 12 epizodzie, a ja chyba już nie chcę widzieć tej pary razem.
Anka może znaleźć nowego partnera, a zazdrosny Jerzy może dla mnie zostać z szaloną psycholog, lub jeszcze lepiej wrócić do Elki. Mam to w nosie.

1,5 bobra